Był taki okres, że co rok spędzałam wakacje we Francji. Miałam przy tej okazji przyjemność poznać i polubić produkty Le Petit Marseillais na kilka lat przed tym, nim pojawiły się one w Polsce. Cieszy mnie, że firma wkroczyła na nasz rynek i mam nadzieję, że oferta będzie się poszerzała. Chwilowo jednak niektóre produkty LPM trzeba sobie "ściągać" prosto z ich ojczyzny ;) Oto jeden z nich: szampon z ekstraktem z jaśminu i białej glinki (Extraits d`Argile Blanche & de Lait de Jasmin).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosomaniactwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosomaniactwo. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 grudnia 2014
czwartek, 9 października 2014
Włosomaniactwo, cz. 10 - szampon odbudowujący Yves Rocher... Szampon?
Chcę się z Wami dzisiaj podzielić odczuciami, które wywołał we mnie pewien produkt, który na etykietce ma napis "szampon". W dodatku nie byle jaki, bo odbudowujący - idealny dla zniszczonych włosów. Mowa o Nutri-Reapir Treatment Shampoo od Yves Rocher.
Szampony szybko mi schodzą. Mam długie włosy (aktualnie sięgają talii), które wymagają przynajmniej dwukrotnego mycia przed nałożeniem odżywki/maski. A ja nie żałuję sobie produktu myjącego, tak więc o ile odżywki i maski stoją na półce miesiącami, to szampony pojawiają się i znikają.
niedziela, 1 czerwca 2014
Włosomaniactwo cz.9 - szampon z mleczkiem pszczelim od Dr. Organic
Znowu mamy niedzielę - idealny moment, żeby usiąść i napisać coś na blogu ;) Dzisiaj postanowiłam powrócić (po dłuższej przerwie) do kwestii pielęgnacji włosów. Już jakiś czas temu sporządziłam zdjęcia pewnego produktu i czas w końcu coś o nim opowiedzieć. Przed Wami Organic Royal Jelly Shampoo prosto ze "stajni" Dr. Organic:
Co mówi producent
Przywracający równowagę i stymulujący szampon, stworzony na bazie organicznego mleczka pszczelego, aloesu, czerwonej koniczyny, wrzosu, witaminy C, oraz cedru, cytryny, geranium, paczuli, olejków petitgrain (z liści drzewa pomarańczowego) i z drzewa sandałowego. Ten odbudowujący szampon regeneruje naturalne struktury keratynowe i działa aktywnie wewnątrz struktur międzykomórkowych, przywracając włosom zdrowie i odżywiając skórę głowy. Dodaje fryzurze blasku, pozostawiając włosy jedwabiście miękkie i łatwe do układania.*
*opis ze strony sklepu http://drorganickosmetyki.pl
Co mówię JA
Czytelniczki tego bloga wiedzą, że moja znajomość z produktami do włosów Dr. Organic zaczęła się już jakiś czas temu. Wypróbowałam na swojej głowie m.in. szampon aloesowy i odżywkę z witaminą E, a do dnia dzisiejszego z powodzeniem używam serum arganowego do zabezpieczania końcówek. Nie wszystko mnie powaliło ale generalnie nie doznałam żadnego poważniejszego rozczarowania, więc raczej chętnie wzięłam się za obiekt dzisiejszej recenzji - szampon z mleczkiem pszczelim.
Opakowanie standardowe: barwiony plastik, szczelny korek z dozownikiem, pojemność 265 ml. Dr. Organic jest od jakiegoś czasu dostępny w Polsce i taki szampon można sobie zamówić przez Internet za ok. 30 zł.
Skład jest jak zwykle bogaty, z sokiem aloesowym na 1 miejscu. Mamy oznaczenia typu No SLS, No Parabens itd. Produkt jest odpowiedni dla wegetarian i nie był testowany na zwierzętach. Dokładny skład i wszystkie "certyfikaty" macie na poniższych zdjęciach :)
Szampon ma dość lejącą się, trochę oleistą konsystencję; brak wyraźnego koloru, a zapach jest dość dziwny - niby troszeczkę miodowy ale nie można go nazwać słodkim. Mi się za bardzo nie spodobał, ale po paru użyciach przywykłam i przestał mi przeszkadzać. Na włosach i tak się nie utrzymuje, więc nie ma problemu.
Pieni się bardzo dobrze i nie trzeba go wiele nakładać - plus na konto wydajności. Bałam się trochę, że będzie mi robił z włosów gumę, jak jego aloesowy brat (oczyszczał włosy tak skutecznie, że były wręcz szorstkie w dotyku). Na szczęście spotkała mnie miła niespodzianka - nic z tych rzeczy. Jest delikatny i łagodnie oczyszcza. Włosy po nim nie są splątane ani szorstkie, za to odświeżone i czyściutkie.
Gdyby nie ten dziwaczny zapach + dość wysoka cena, napisałabym, że to świetny szampon. W obecnym układzie jest bardzo dobry - w zasadzie spełnił moje oczekiwania. Bardzo możliwe, że kiedyś do niego powrócę.
Dziewczyny, czy zwracacie dużą uwagę na skład szamponu? A może wystarczy Wam, że działa? :)
środa, 12 marca 2014
Odżywcze serum do włosów Moroccan Argan Oil od Dr.Organic
Hej wszystkim :) Skończyłam zajęcia na dzisiaj, siedzę sobie z zieloną herbatą (znowu wdrażam się do jej picia) i rozkoszuję się faktem, że na jutro wyjątkowo nie muszę nic przygotowywać. W takim układzie pora coś napisać na blogu :)
Jak wiecie, obsesyjnie zapuszczam włosy. Jest to długi i żmudny proces, bo wiadomo, że włosy trzeba systematycznie podcinać - końcówki się strzępią, kruszą i generalnie wygląda to nieciekawie. Żeby opóźnić ten naturalny proces niszczenia się włosa i zminimalizować zakres strat, dawno temu wprowadziłam do mojej standardowej pielęgnacji preparaty służące zabezpieczaniu i nawilżaniu końcówek. Dziś chcę Wam pokazać jeden z nich, który moim zdaniem zasługuje na szczególną uwagę. Panie i Panowie, oto odżywcze serum do włosów Moroccan Argan Oil od Dr. Organic.
Co mówi producent
Serum do włosów z dodatkiem najszlachetniejszego, marokańskiego olejku arganowego to intensywna, odżywcza kuracja dla włosów. Specjalnie stworzona mieszanka składników pochodzenia naturalnego gwarantuje natychmiastowe wchłanianie oraz jedwabiście gładki i naturalny połysk włosów. Olejek arganowy jest niezwykle bogatym źródłem witamin, przeciwutleniaczy i kwasów tłuszczowych, co w połączeniu z szeregiem organicznych olejków eterycznych i ekstraktów owocowych tworzy aromatyczne serum do włosów o przepięknym zapachu paczuli, cynamonu, palisandru i nasion kukui.
Olejki z Moringa i nasion Sacha Inchi to ultra lekka, bioaktywna, szybko wchłaniana formuła, pozostawiająca włosy jedwabiście gładkie, lśniące
i w doskonałej kondycji.
UŁATWIA ROZCZESYWANIE – ELIMINUJE PUSZENIE WŁOSÓW – ODŻYWIA I CHRONI – NADAJE BLASK*
i w doskonałej kondycji.
UŁATWIA ROZCZESYWANIE – ELIMINUJE PUSZENIE WŁOSÓW – ODŻYWIA I CHRONI – NADAJE BLASK*
*opis zaczerpnięty ze strony http://organiconline.pl
Co mówię JA
Serum jest umieszczone w szklanej, eleganckiej buteleczce z dozownikiem. Wygląda bardzo atrakcyjnie na półce; staranne opakowanie sugeruje, że mamy do czynienia z kosmetykiem z "wyższej półki".
Dozownik działa sprawnie i pompuje akuratną jak dla mnie ilość produktu - ani za dużo, ani za mało.
Serum ma rzadką, oleistą konsystencję i jest przeźroczyste. Wydziela dość intensywny zapach, charakterystyczny dla olejku arganowego - osobiście nie jestem fanką tej woni, ale po kilku użyciach przestała mi ona przeszkadzać. I dobrze, bo zapach utrzymuje się jakiś czas na włosach.
Używam tego serum od ponad miesiąca. Nakładam je po każdym myciu (czyli w moim przypadku co drugi dzień) na dolną połowę długości moich włosów, ze szczególnym uwzględnieniem końcówek.
Kosmetyk szybko się wchłania i nie tłuści mi włosów, czego się trochę obawiałam ze strony tych wszystkich olejków w składzie (zerknijcie na zdjęcie poniżej). Jest faktycznie lekki i nie obciąża.
Jakie jest działanie? Przede wszystkim serum zauważalnie zabezpiecza końcówki. U fryzjera byłam już dość dawno temu (zaraz po Nowym Roku), a mimo to moje włosy nadal "trzymają linię" - nie kruszą się tak widocznie jak zazwyczaj, a proces rozdwajania został naprawdę spowolniony! Muszę powiedzieć, że już samo to mnie zachwyca, bo wygląda na to, że uda mi się przyspieszyć porost :) Włosy wolniej się niszczą = rzadziej podcinamy = przyrost długości będzie widoczniejszy. Tego właśnie oczekuję od tego typu produktów.
Jeżeli chodzi o obiecaną "eliminację puszenia" - nie czuję się na siłach ocenić jej wiarygodność, bo moje włosy z natury nie są zbyt puszące i rzadko kiedy mam z nimi taki problem. Mogę powiedzieć, że serum na pewno nie wysusza (co często robią popularne jedwabie), nie powoduje irytującego odstawania końcówek na boki. Włosy są za to wyraźnie wygładzone i błyszczące :)
Na pewno po użyciu tego produktu znacznie łatwiej rozczesać mi włosy, które bardzo "lubią" mi się plątać. Z nałożonym serum mają lepszy poślizg i nie owijają mi się wokół grzebienia.
Czy są jakieś wady? Na pewno bolesną kwestią może wydać się cena - ok. 80 zł. Jednak zanim się przerazimy, warto sobie uświadomić że to koszt za opakowanie o pojemności aż 100 ml - dużo jak na takie produkty (standardowo jest to 50 ml). Wydajność wg mnie jest przyzwoita - na jednym z pierwszych zdjęć możecie "podejrzeć" moje zużycie serum w ciągu ok. 5 tygodni. Jedno użycie to u mnie 2 "kliknięcia" dozownikiem.
Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z tego produktu i liczę, że mi jeszcze trochę posłuży :) A jak będzie się kończył, to zacznę odkładać kasę na kolejne opakowanie, bo za tak dobre efekty jestem skłonna zapłacić ;)
Produkt otrzymałam w ramach współpracy z OrganicOnline.pl. Fakt ten nie miał wpływu na moją opinię dotyczącą kosmetyku.
wtorek, 26 listopada 2013
Włosomaniactwo cz. 7 - eliksir wygładzająco-nawilżający argan, makadamia i kokos od Biovax
Dzisiaj chciałabym powrócić do tematu włosów. Z pewnością wiele z Was zna ból, jakim jest ich zapuszczanie - żmudne, trudne i jakoś ciągle nie widać końca w postaci wymarzonego efektu. Niestety, im dłuższy włos, tym trudniejsze utrzymanie go w dobrym stanie - powie Wam to każda fryzjerka. Nie da się uniknąć regularnego podcinania końcówek, bo po pewnym czasie zawsze będą rozdwojone. Ale można spróbować zadbać o nie tak, by podcinanie nie było konieczne co miesiąc, a np. co dwa :)
Od kilku lat niezbędnym elementem włosowej pielęgnacji są dla mnie preparaty zabezpieczające końcówki i wygładzające strukturę włosa. Testowałam już sporo różnych, miałam zarówno kilka wersji jedwabiu jak i specyfiki dedykowane specjalnie do tego celu. Aktualnie na tapecie mam zachwalany przez wiele dziewcząt jeden z nowszych produktów Biovax z linii Naturalne Oleje: eliksir wygładzająco-nawilżający argan, makadamia i kokos.
Opis producenta
Eliksir Biovax opracowany został przez specjalistów, aby przywrócić Twoim włosom piękno, witalność oraz zmysłowy wygląd.
Zawiera olej arganowy, olej makadamia i olej kokosowy .
Oleje dostarczane są bezpośrednio do osłonki włosa, którą wzmacniają, regenerują oraz chronią do następnego mycia.
Efekt na włosach:
- promienne włosy, pełne blasku i energii,
- elastyczne, jędrne i nawilżone pasma,
- wygładzona i zdyscyplinowana struktura włosów,
- efektywna termoochrona*
*opis produktu zaczerpnięty ze strony http://wizaz.pl
Moje wrażenia
Eliksir został zamknięty w półprzeźroczystej plastikowej buteleczce z wygodnym dozownikiem. Mamy w niej 50 ml cieczy o konsystencji typowego oleju - lejącej, klejącej i tłustawej. Ma żółtawy kolor i pachnie po prostu jak olejek arganowy - to dość specyficzna woń. Mi jest raczej obojętna, ale wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby ktoś nie lubił.
Dozownik często bywa zmorą - a to psika za mocno, a to za słabo. Tutaj na szczęście nie ma tego problemu - pompka pobiera stosowną ilość produktu, więc nie ma obawy, że coś zmarnujemy. Nie zacina się :)
Od kilku lat niezbędnym elementem włosowej pielęgnacji są dla mnie preparaty zabezpieczające końcówki i wygładzające strukturę włosa. Testowałam już sporo różnych, miałam zarówno kilka wersji jedwabiu jak i specyfiki dedykowane specjalnie do tego celu. Aktualnie na tapecie mam zachwalany przez wiele dziewcząt jeden z nowszych produktów Biovax z linii Naturalne Oleje: eliksir wygładzająco-nawilżający argan, makadamia i kokos.
Opis producenta
Eliksir Biovax opracowany został przez specjalistów, aby przywrócić Twoim włosom piękno, witalność oraz zmysłowy wygląd.
Zawiera olej arganowy, olej makadamia i olej kokosowy .
Oleje dostarczane są bezpośrednio do osłonki włosa, którą wzmacniają, regenerują oraz chronią do następnego mycia.
Efekt na włosach:
- promienne włosy, pełne blasku i energii,
- elastyczne, jędrne i nawilżone pasma,
- wygładzona i zdyscyplinowana struktura włosów,
- efektywna termoochrona*
*opis produktu zaczerpnięty ze strony http://wizaz.pl
Moje wrażenia
Eliksir został zamknięty w półprzeźroczystej plastikowej buteleczce z wygodnym dozownikiem. Mamy w niej 50 ml cieczy o konsystencji typowego oleju - lejącej, klejącej i tłustawej. Ma żółtawy kolor i pachnie po prostu jak olejek arganowy - to dość specyficzna woń. Mi jest raczej obojętna, ale wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby ktoś nie lubił.
Dozownik często bywa zmorą - a to psika za mocno, a to za słabo. Tutaj na szczęście nie ma tego problemu - pompka pobiera stosowną ilość produktu, więc nie ma obawy, że coś zmarnujemy. Nie zacina się :)
Eliksir należy nakładać na wilgotne bądź suche włosy i nie spłukiwać. Ja osobiście aplikuję go na 1/3 dolnej długości moich włosów bezpośrednio po myciu. Eliksir dobrze się wchłania, ale pozostawia na włosach wyraźny zapach.
Jak jest z działaniem? Tutaj mam mieszane odczucia. Z jednej strony jest to na pewno dobre zabezpieczenie koncówek - u mnie znacznie spowalnia i ogranicza skalę procesu rozdwajania.
Z pewnością też nie obciąża włosów.
W pewnym stopniu wygładza, ale myślę, że w przypadku niezdycyplinowanych włosów może nie wystarczyć. Moje są z natury proste, więc potrzebują tylko niewielkiego "ugłaskania" i prawdopodobnie dlatego ten eliksir wystarczy.
Skąd moje zwątpienie? Otóż pomimo tego, że to (podobno) kompozycja olejów, to jest podejrzanie ulotna - wchłania się i znika. Nie widzę obiecanego nawilżenia - miewałam znacznie lepsze produkty tego typu, które faktycznie zauważalnie zwiększały jędrność i wilgotność włosa.
Trochę wspomaga rozczesywanie, ale również bez szału, co jest logiczne, skoro "wyparowuje".
Co z termoochroną to trudno mi powiedzieć, bo nie używam suszarki.
Jak to teraz podsumować? Dziwna sprawa z tym eliksirem. Nie zachwyca mnie bezpośredni efekt po użyciu, bo jest słabo zauważalny - moje włosy wcale nie stają się przesadnie gładkie ani superlśniące. Nie mogę natomiast narzekać na działanie długofalowe, bo bardzo dobrze chroni moje końcówki - włosy są w obiektywnie lepszym stanie, odkąd go używam.
Na niekorzyść tego produktu przemawia wysoka cena - nawet do 30 zł (w zależności od drogerii). Dla porównania, zwykły jedwab można kupić już za 5 zł. Wydajność też nie powala - na jedno użycie potrzebuję 2-3 psiknięcia.
Powiem tak: raczej nie kupię go ponownie. Za tę cenę mogę mieć coś bardziej treściwego np. z Bioetiki.
Znacie/macie/kupicie? Czym zabezpieczacie końcówki? Czekam na Wasze wypowiedzi :)
---------------------------------Poza tematem----------------------------------
Oczywiście byłam na chwilkę w Rossmanie z okazji -40% :P Ale zachowałam umiar i wzięłam tylko te dwie małe buteleczki:
Turbo Dry Top Coat z Miss Sporty (ostatnia sztuka na półce) i Szybkoschnąca Odżywka Toap Coat z Wibo Lovely - zestaw wspomagający do planowanego malowania paznokci :P Na razie muszą mi urosnąć, potem będę się z nimi męczyła ;) Ale to tylko takie małe by the way ;)
środa, 23 października 2013
Włosomaniactwo cz. 6 - odżywka do włosów z witaminą E od Dr.Organic
Witajcie :) Piękna polska jesień za oknem, a mnie wciągnął na dobre uniwersytecki wir obowiązków. Biegam codziennie tu i tam, wracam padnięta i mam ostatnio ochotę już tylko na soundtrack z Twin Peaks i coś słodkiego :P Ale, ale! Mam w końcu aparat - co prawda tylko w smartfonie ale zawsze jest to aparat, a nie kalkulator ^^ Mogę więc powrócić do kosmetycznych rozważań z odpowiednią oprawą :) Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć, jakie wrażenie zrobiła na mnie odżywka znanej Wam już z tego bloga (KLIK) brytyjskiej firmy Dr. Organic.
Od producenta
Naturalna odżywka do włosów zwitaminą E. Produkt odpowiedni dla każdego rodzaju włosów. Bogaty w naturalne składniki, takie jak: masło shea, olej słonecznikowy, aloes, witamina E. Nawilża i odżywia skórę głowy, wzmacnia kondycję włosa. Dzięki swym właściwościom ułatwia rozczesywanie. Nadaje włosom niepowtarzalną gładkość i miękkość. Chroni przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych.*
*opis ze sklepu http://locri.pl
Ode mnie
Odżywka przyjechała do mnie prosto z UK w charakterze prezentu. Bardzo się ucieszyłam, bo miałam od jakiegoś czasu na oku produkty Dr.Organic, ale odstraszała mnie ograniczona dostępność tej marki w PL i raczej wysokie ceny.
Mam fioła na punkcie włosów - po moich wpisach na blogu może tego tak nie widać, ale wszyscy, którzy mnie znają w "realu" wiedzą, że zawsze mam przy sobie grzebień, drugi grzebień i nierzadko szczotkę :P Bardzo zwracam uwagę na to, czym myję i odżywiam moje włosy i jak one reagują.
Witamina E - to brzmi dobrze, prawda? Odżywka jest zamknięta w plastikowej butelce (265 ml) z wygodnym dozownikiem. Jest biała i ma dość gęstą, trochę budyniowatą konsystencję. Zapach jest prześliczny - słodki, świeży i jakby kwiatowy; utrzymuje się przez pewien czas na włosach.
Jak wszystkie produkty Dr.Organic, odżywka NIE zawiera parabenów, SLS, substancji barwiących ani konserwantów. Jest odpowiednia dla wegetarian i wegan. Poniżej skład dla dociekliwych:
Tak, jak w przypadku opisywanego już przeze mnie wcześniej szamponu tej marki, odżywka też ma na pierwszym miejscu w składzie sok z aloesu :)
Co z działaniem? Przede wszystkim widocznie wygładza moje włosy - są miękkie i lśniące. W żaden sposób ich nie obciąża, co uważam za duży plus - mam długie, gęste włosy co niestety wiąże się z tym, że szybko robią się oklapnięte i tracą na objętości z powodu własnego ciężaru. Zła odżywka znacząco przyspiesza ten proces. Na szczęście Dr.Organic tego nie robi :) Za to zdecydowanie ułatwia rozczesywanie.
Moją uwagę zwrócił fakt, że włosy zdają się "pochłaniać" tę odżywkę - naprawdę jej sobie nie żałuję i nakładam każdorazowo sporą ilość. Nic nie spływa, nie oblepia, a włosy jakby ją "piją" ;) Łatwo się spłukuje, nie pozostawia żadnej lepkiej warstewki.
Jeżeli chodzi o rzekomą ochronę przeciwsłoneczną - przepraszam, ale naprawdę nie umiem tego ocenić :P Ogólnie muszę się przyznać, że nie wierzę za bardzo w takie bajery i nie wiem, jak taka ochrona miałaby się w widoczny sposób objawiać...
A więc wszystko super - piękny zapach, świetny skład, włosy gładkie i lśniące. Czy to lusterko ma jakieś rysy? Niestety tak - uważam, że cena jest mało przyjemna (ok. 6 £), dostępność w PL bardzo ograniczona no i wydajność nie powala na kolana. Jestem z niej zadowolona ale nie będę Wam wmawiała, że takiego efektu nie uzyskacie żadnym innym produktem, bo to nieprawda. Ot, dla przykładu, na moje włosy bardzo podobnie działa maseczka jajeczna Joanny (używana jako odżywka) - skład na pewno ma dużo gorszy no ale i cena jest niższa...
Konkluzja jest następująca: Dr.Organic kosztuje, ale w przypadku tej odżywki wiem, że płacę za bezpieczny i wartościowy dla moich włosów skład. Działaniu nie mam nic do zarzucenia.
________________________________________________________________________________
A na koniec zmienię szybko temat - oczywiście wiecie, że wyprzedaż w Hebe trwa? :) Dzisiaj było -40% na wszystkie produkty Maybelline i poleciałam do drogerii w kilka minut po jej otwarciu (wcale nie byłam pierwsza!). Oto mój łup:
Od producenta
Naturalna odżywka do włosów zwitaminą E. Produkt odpowiedni dla każdego rodzaju włosów. Bogaty w naturalne składniki, takie jak: masło shea, olej słonecznikowy, aloes, witamina E. Nawilża i odżywia skórę głowy, wzmacnia kondycję włosa. Dzięki swym właściwościom ułatwia rozczesywanie. Nadaje włosom niepowtarzalną gładkość i miękkość. Chroni przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych.*
*opis ze sklepu http://locri.pl
Ode mnie
Odżywka przyjechała do mnie prosto z UK w charakterze prezentu. Bardzo się ucieszyłam, bo miałam od jakiegoś czasu na oku produkty Dr.Organic, ale odstraszała mnie ograniczona dostępność tej marki w PL i raczej wysokie ceny.
Mam fioła na punkcie włosów - po moich wpisach na blogu może tego tak nie widać, ale wszyscy, którzy mnie znają w "realu" wiedzą, że zawsze mam przy sobie grzebień, drugi grzebień i nierzadko szczotkę :P Bardzo zwracam uwagę na to, czym myję i odżywiam moje włosy i jak one reagują.
Witamina E - to brzmi dobrze, prawda? Odżywka jest zamknięta w plastikowej butelce (265 ml) z wygodnym dozownikiem. Jest biała i ma dość gęstą, trochę budyniowatą konsystencję. Zapach jest prześliczny - słodki, świeży i jakby kwiatowy; utrzymuje się przez pewien czas na włosach.
Jak wszystkie produkty Dr.Organic, odżywka NIE zawiera parabenów, SLS, substancji barwiących ani konserwantów. Jest odpowiednia dla wegetarian i wegan. Poniżej skład dla dociekliwych:
Tak, jak w przypadku opisywanego już przeze mnie wcześniej szamponu tej marki, odżywka też ma na pierwszym miejscu w składzie sok z aloesu :)
Co z działaniem? Przede wszystkim widocznie wygładza moje włosy - są miękkie i lśniące. W żaden sposób ich nie obciąża, co uważam za duży plus - mam długie, gęste włosy co niestety wiąże się z tym, że szybko robią się oklapnięte i tracą na objętości z powodu własnego ciężaru. Zła odżywka znacząco przyspiesza ten proces. Na szczęście Dr.Organic tego nie robi :) Za to zdecydowanie ułatwia rozczesywanie.
Moją uwagę zwrócił fakt, że włosy zdają się "pochłaniać" tę odżywkę - naprawdę jej sobie nie żałuję i nakładam każdorazowo sporą ilość. Nic nie spływa, nie oblepia, a włosy jakby ją "piją" ;) Łatwo się spłukuje, nie pozostawia żadnej lepkiej warstewki.
Jeżeli chodzi o rzekomą ochronę przeciwsłoneczną - przepraszam, ale naprawdę nie umiem tego ocenić :P Ogólnie muszę się przyznać, że nie wierzę za bardzo w takie bajery i nie wiem, jak taka ochrona miałaby się w widoczny sposób objawiać...
A więc wszystko super - piękny zapach, świetny skład, włosy gładkie i lśniące. Czy to lusterko ma jakieś rysy? Niestety tak - uważam, że cena jest mało przyjemna (ok. 6 £), dostępność w PL bardzo ograniczona no i wydajność nie powala na kolana. Jestem z niej zadowolona ale nie będę Wam wmawiała, że takiego efektu nie uzyskacie żadnym innym produktem, bo to nieprawda. Ot, dla przykładu, na moje włosy bardzo podobnie działa maseczka jajeczna Joanny (używana jako odżywka) - skład na pewno ma dużo gorszy no ale i cena jest niższa...
Konkluzja jest następująca: Dr.Organic kosztuje, ale w przypadku tej odżywki wiem, że płacę za bezpieczny i wartościowy dla moich włosów skład. Działaniu nie mam nic do zarzucenia.
________________________________________________________________________________
A na koniec zmienię szybko temat - oczywiście wiecie, że wyprzedaż w Hebe trwa? :) Dzisiaj było -40% na wszystkie produkty Maybelline i poleciałam do drogerii w kilka minut po jej otwarciu (wcale nie byłam pierwsza!). Oto mój łup:



Poznajecie? :D Czaiłam się na nią i czaiłam. Gdy usłyszałam o promocji od razu wiedziałam, co kupię i w jakim kolorze ;) A już pojutrze Max Factor - też mam pewne plany związane z tą marką :P
________________________________________________________________________________
Tymczasem podzielcie się ze mną informacjami o swoich ulubionych odżywkach do włosów :) I napiszcie, czy Waszym zdaniem warto płacić za dobry skład gdy podobny efekt można uzyskać gorszym jakościowo ale i tańszym kosmetykiem?
Pozdrawiam serdecznie!
poniedziałek, 30 września 2013
Włosomaniactwo cz.5 - pierwsze spotkanie z Dr.Organic
Jeszcze w wakacje przechwalałam się prezentami z UK, na które złożyły się szampony i odżywki brytyjskiej marki Dr.Organic. Radość z ich otrzymania była tym większa, że w Polsce można je kupić w zasadzie tylko w jednym sklepie internetowym i w dodatku są raczej drogie. Tak więc nie mogłam doczekać się testów i gdy tylko skończyłam z ruskim Love2MIX, dobrałam się do Organic Aloe Vera Shampoo, czyli po prostu szamponu z aloesem :)
Opis producenta
Szampon ochronno-wzmacniający z organicznym sokiem z aloesu. Bardzo łagodny i delikatny, zalecany dla włosów suchych i normalnych. Pozostawia włosy miękkie, nawilżone i lśniące. Odpowiedni do częstego stosowania.
Moje wrażenia
Szampon jest zamknięty w półprzeźroczystej, zielonkawej butelce o pojemności 265 ml. Dozownik to taki pstryczek - bardzo wygodny, mój ulubiony rodzaj zamknięcia.
Ponieważ jest to produkt średnio dostępny w Polsce, pokażę Wam etykietę z zapewnieniami producenta oraz składem:
Jak widać, szampon NIE zawiera parabenów, SLS, substancji barwiących ani konserwantów. Idealny produkt dla maniaczek eko-kosmetyków :) Jest odpowiedni dla wegetarian i wegan. Poniżej skład dla dociekliwych:
Nie będę udawała, że się super znam na składach ale na pierwszym miejscu faktycznie jest sok aloesowy :)
Szampon jest wodnisty i bezbarwny - bynajmniej nie zielony, jak mogłoby się wydawać, patrząc na opakowanie. Wygląda w zasadzie jak trochę gęstsza woda:
Zapach jest intensywny - świeży i słodki, utrzymuje się pewien czas na włosach. Mnie się bardzo podoba.
Szampon dobrze się pieni i rozprowadza, jednak mam wrażenie, że jest średnio wydajny - zużycie widoczne na zdjęciach to efekt miesięcznego stosowania. W porównaniu z innymi szamponami dla mnie jest to średni wynik.
Jeśli chodzi o działanie, to trzeba podkreślić, że produkt ten bardzo silnie oczyszcza włosy - dosłownie aż skrzypią. Nie pozostawia żadnego śliskiego filmu, włosy są miękkie ale szorstkie - pierwszy raz się z czymś takim spotkałam. Nie odważyłabym się użyć go bez odżywki - obawiam się, że po prostu nie rozczesałabym włosów. Wydaje mi się jednak, że nie jest to minus, a wręcz przeciwnie - przecież szampon ma przede wszystkim oczyścić nasze włosy m.in. z całego tego chemicznego świństwa. Od zmiękczania i takich spraw są odżywki.
Czy jestem zadowolona? W zasadzie to tak, bo szampon świetnie myje, ślicznie pachnie i jest ekologiczny. Nie podrażnił mi skóry głowy. Jednak z drugiej strony nie jestem pewna, czy jest wart swojej ceny (w sklepie Locri aktualnie 31,40 zł + wysyłka). Nie uważam, żeby w jakiś konkretny sposób wpłynął na stan moich włosów - teoretycznie to nie należy do szamponu ale producent wmawia nam coś innego :P Powiem tak: cieszę się, że go dostałam ale gdyby miało mnie to ominąć, to znając już trochę jego działanie wcale bym się nie załamała ;)
Znacie firmę Dr.Organic? Miałyście od nich jakieś kosmetyki? :)
piątek, 27 września 2013
Kosmetyczna rozpusta cz.2
Tak jak obiecałam, pokażę Wam dzisiaj pozostałe produkty, które zakupiłam w ataku rozrzutności trochę ponad tydzień temu ;) Nie zostało tego dużo i od razu przepraszam Was za jakość zdjęć - oddalenie od domu oznacza brak aparatu z prawdziwego zdarzenia :/ Ratuje mnie komórka mojego lubego, a za niedługo będę miała własnego smartfona - powinien robić przyzwoite zdjęcia. Tymczasem wybaczcie, że wygląda to jak wygląda.
Ponieważ moja dwufazówka Bawełna od Bielendy jest na wykończeniu, nabyłam dla odmiany wersję Awokado do oczu wrażliwych - jestem ciekawa czy będzie lepsza od koleżanki. No i nie ukrywam - skusił mnie ten kolorek i fakt, że zmienili opakowanie na takie z "pstryczkiem" :D
Maseczka jajeczna Joanny to produkt sprawdzony - bardzo ją lubię i używam jako odżywkę :) W Warszawie można ją bez problemu nabyć w każdej mniejszej drogerii, toteż nabyłam :)
Na eliksir wygładzająco-nawilżający Argan, makadamia i kokos od Biovaxu miałam ochotę już dawno - zniechęcała mnie jedynie cena (ok. 30 zł za 50 ml). Długo czatowałam na jakąś promocję i w końcu się doczekałam - "wyrwałam" go w SuperPharm za jakieś 17 zł :)
A tutaj moje szaleństwo cieniowe - wszystko przez promocję w internetowym sklepiku Hean. Gdy ogłosili weekend darmowej wysyłki, wiedziałam, że już przepadłam :P Natychmiast kliknęłam poczwórne cienie do powiek High Definition w wersji 403 Orchidea Flowers. Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia - kolory są bardzo żywe, fantastycznie skomponowane i silnie napigmentowane. Zdjęcie nie oddaje ich piękna nawet w 0,5 % :P
Jak już klikałam, to sprawdziłam sobie promocje. No i w promocji były pojedyncze cienie metaliczne z linii Art - to zamówiłam sobie dwa, a co :P Od lewej nr 255 Metallic Liliac oraz nr 253 Metallic Rose. Nie umiem zdecydować, który mi się bardziej podoba - podobnie jak w przypadku paletki, tutaj również mamy wysokie nasycenie kolorów i solidną pigmentację :) Pozostaje pytanie kiedy ja to wszystko zużyję ;)
Na razie to koniec z zakupami (kogo ja chcę oszukać). Niestety (albo stety?) dla Was, kolejna paczka z Korei jest już w powietrzu, a dodatkowo udało mi się wygrać w pewnym konkursie pewne kosmetyki, które też Wam niedługo pokażę :) Pozdrawiam Was serdecznie!
Ponieważ moja dwufazówka Bawełna od Bielendy jest na wykończeniu, nabyłam dla odmiany wersję Awokado do oczu wrażliwych - jestem ciekawa czy będzie lepsza od koleżanki. No i nie ukrywam - skusił mnie ten kolorek i fakt, że zmienili opakowanie na takie z "pstryczkiem" :D
Maseczka jajeczna Joanny to produkt sprawdzony - bardzo ją lubię i używam jako odżywkę :) W Warszawie można ją bez problemu nabyć w każdej mniejszej drogerii, toteż nabyłam :)
Na eliksir wygładzająco-nawilżający Argan, makadamia i kokos od Biovaxu miałam ochotę już dawno - zniechęcała mnie jedynie cena (ok. 30 zł za 50 ml). Długo czatowałam na jakąś promocję i w końcu się doczekałam - "wyrwałam" go w SuperPharm za jakieś 17 zł :)
A tutaj moje szaleństwo cieniowe - wszystko przez promocję w internetowym sklepiku Hean. Gdy ogłosili weekend darmowej wysyłki, wiedziałam, że już przepadłam :P Natychmiast kliknęłam poczwórne cienie do powiek High Definition w wersji 403 Orchidea Flowers. Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia - kolory są bardzo żywe, fantastycznie skomponowane i silnie napigmentowane. Zdjęcie nie oddaje ich piękna nawet w 0,5 % :P
Jak już klikałam, to sprawdziłam sobie promocje. No i w promocji były pojedyncze cienie metaliczne z linii Art - to zamówiłam sobie dwa, a co :P Od lewej nr 255 Metallic Liliac oraz nr 253 Metallic Rose. Nie umiem zdecydować, który mi się bardziej podoba - podobnie jak w przypadku paletki, tutaj również mamy wysokie nasycenie kolorów i solidną pigmentację :) Pozostaje pytanie kiedy ja to wszystko zużyję ;)
Na razie to koniec z zakupami (kogo ja chcę oszukać). Niestety (albo stety?) dla Was, kolejna paczka z Korei jest już w powietrzu, a dodatkowo udało mi się wygrać w pewnym konkursie pewne kosmetyki, które też Wam niedługo pokażę :) Pozdrawiam Was serdecznie!
piątek, 13 września 2013
Spóźnione mini-denko sierpniowe
Hej :) Jest tu jeszcze ktoś? ^^" Znowu przepadłam bez wieści, a tutaj już wrzesień w pełni... Ale co zrobić - za chwilę czeka mnie przeprowadzka do Warszawy, w której zresztą spędziłam ostatnie dwa tygodnie. Korzystałam z pozostałych mi chwil wakacji i starałam się ograniczać posiedzenia przy komputerze, na czym automatycznie ucierpiał blog...
Dzisiaj pokażę Wam szybko moje sierpniowe zużycia - niestety bardzo niewielkie :/ Zastanawiałam się, czy nie poczekać do końca miesiąca i nie zrobić podwójnego denka ale uznałam, że przewożenie pustych opakowań nie ma sensu. Dlatego proszę o zrozumienie ;)
Od lewej:
Dzisiaj pokażę Wam szybko moje sierpniowe zużycia - niestety bardzo niewielkie :/ Zastanawiałam się, czy nie poczekać do końca miesiąca i nie zrobić podwójnego denka ale uznałam, że przewożenie pustych opakowań nie ma sensu. Dlatego proszę o zrozumienie ;)
Od lewej:
- Fitomed, oczyszczający tonik ziołowy do cery tłustej i trądzikowej - jeden z lepszych, jakie używałam. Po raz drugi pojawia się w denku blogowym i zapewnie na tym się nie skończy ;) Kupię ponownie.
- Pervoe Reshenie, rosyjski balsam babci Agafii na kwiatowym propolisie - bardzo przyzwoita odżywka. Recenzję można przeczytać TUTAJ. Bardzo możliwe, że kupię ponownie.
- Love2MIX Organic, szampon nawilżający z ekstraktem z jagód acai i proteinami perły - pisałam o nim niedawno TUTAJ. Ze względu na nieco zbyt gęstą konsystencję nie wiem, czy kupię ponownie. Zapewne raczej wybiorę inną wersję z tej samej serii ;)
- The Face Shop, Clean Face Oil Free BB Cream - od kilku miesięcy mój absolutny hit! Na dobre wyparł podkłady i w zasadzie używam już tylko jego. Szczegółowa recenzja i swatche są TUTAJ. A ja już kupiłam i na pewno znowu w przyszłości kupię ponownie.
- Missha, Bamboo Charcoal Konjac Soft Jelly Cleansing Puff - w skrócie po prostu konjac. Dla niezorientowanych - ta zabawna gąbeczka służy do oczyszczania/mycia twarzy ;) Wspomagałam się nią przez +/- 3 miesiące i jestem bardzo zadowolona :) Zakupiłam już kolejny egzemplarz :)
czwartek, 29 sierpnia 2013
Trochę refleksji i zakupów
Hej, po raz kolejny wracam po przerwie. Co tu dużo mówić - popadłam ostatnio w jakiś stan pośredni pomiędzy znużeniem a rozleniwieniem i nie miałam dość chęci, by zajmować się blogiem. Dodatkowo przez tydzień nie było mnie w domu, a po powrocie właściwie nie robiłam nic innego poza czytaniem książek. Nawet po sklepach się nie włóczyłam (!). Ale to tylko w ubiegłym tygodniu. W jeszcze poprzednim wydałam za to sporo na ubrania, a i kosmetyków kilka wpadło :P Zaraz Wam zresztą pokażę ;)
Zakupy ubraniowe
Wybierając się do centrum handlowego planowałam właściwie jeden zakup - marynarkę. Mam coś pecha do tej części garderoby - przez wszystkie lata mojego życia zakupiłam zaledwie 2 sztuki, z czego jedna jest obecnie za duża :P Mam zwykle spory problem ze znalezieniem takiej, która by na mnie dobrze leżała i jednocześnie zaspokajała moje oczekiwania (kolor, długość, krój). Jestem niska, mam figurę klepsydry (duże wcięcie w talii, szer. ramion równa z szer. bioder) z jednym ale - klepsydry zwykle mają obfity biust, ja mam raczej przeciętny (czytaj: średniej wielkości). Z tego powodu marynarki często mi się "rozklapciają" na piersiach, bo są szyte na większy biust. Zakładałam więc z góry, że może mi się znowu nie udać :P
Na szczęście upolowałam bardzo ładną w Pull&Bear - wklejam Wam zdjęcie ze strony producenta (http://www.pullandbear.com/), bo lepiej się prezentuje, niż na zdjęciu, które ja bym ew. mogła zrobić :)
Zakupy ubraniowe
Wybierając się do centrum handlowego planowałam właściwie jeden zakup - marynarkę. Mam coś pecha do tej części garderoby - przez wszystkie lata mojego życia zakupiłam zaledwie 2 sztuki, z czego jedna jest obecnie za duża :P Mam zwykle spory problem ze znalezieniem takiej, która by na mnie dobrze leżała i jednocześnie zaspokajała moje oczekiwania (kolor, długość, krój). Jestem niska, mam figurę klepsydry (duże wcięcie w talii, szer. ramion równa z szer. bioder) z jednym ale - klepsydry zwykle mają obfity biust, ja mam raczej przeciętny (czytaj: średniej wielkości). Z tego powodu marynarki często mi się "rozklapciają" na piersiach, bo są szyte na większy biust. Zakładałam więc z góry, że może mi się znowu nie udać :P
Na szczęście upolowałam bardzo ładną w Pull&Bear - wklejam Wam zdjęcie ze strony producenta (http://www.pullandbear.com/), bo lepiej się prezentuje, niż na zdjęciu, które ja bym ew. mogła zrobić :)
Jak widać - klasyczny krój, długi rękaw, sięga nieco za biodra. Dostępna w kilku kolorach, ja zdecydowałam się na klasyczną czerń :) Bez żadnych udziwnień, będzie pasowała zarówno na eleganckie bluzki jak i na kolorowe t-shirty. Najważniejsze, że świetnie leży - nic mi nie odstaje na plecach, ani na piersiach :D
Gdy już przepuściłam pieniądze na marynarkę, wpadłam w bardzo dobry humor - na tyle dobry, że zamiast zakończyć zakupy, ruszyłam dalej :P W tym samym sklepie chwyciłam prosty kardigan w kolorze szarym.
Lubię ubierać się zimą "na cebulkę", więc wyznaję zasadę, że kardiganów nigdy za wiele. Podobają mi się te kieszonki oraz fakt, że nie jest zbyt obcisły i nie ma dzięki temu "prześwitów" między guzikami ;)
Potem wyhaczyłam jeszcze bardzo prostą, bawełnianą sukienkę w H&M. Bardzo uniwersalna, będzie można ją nosić w najróżniejszych kombinacjach :) Niestety nie udało mi się znaleźć zdjęcia w necie, więc wstawiam zrobione przeze mnie.
Na wieszaku może nie wygląda najlepiej, ale jest bardzo dopasowana do figury i jestem ogromnie zadowolona z tego nabytku :)
Ostatnim zakupem-prezentem (mama mi ją "wzięła") jest delikatny szaliczek do jesiennego płaszcza prosto z Parfois. Jak tylko zobaczyłam ten print, to zapragnęłam go mieć :) (zdjęcie ze strony http://www.parfois.com/)
Nie znoszę jesieni (zimy też nie) ale może obecność tego cudeńka na mojej szyi wpłynie pozytywnie na mój zwyczajny (mało ciekawy) humor w ponure dni jesienne :P
Zakupy kosmetyczne
Nie jest tego bardzo dużo, a część to znowu prezenty ;)
Itemki z dwóch pierwszych zdjęć dostałam od mamy. Komplecik kremowych błyszczyków Pupa zachwycił mnie kolorami - uważam je za rozkosznie słodkie ;) Odżywka Garnier Ultra Doux do długich włosów przyjechała z Francji (u nas jest niedostępna), a żel pod prysznic Balea oczywiście z Niemiec. Z Balei moja mama nazwoziła naprawdę całe siaty różnych mydeł, płynów do kąpieli itd.
Granatowa buteleczka to mój pierwszy zakup z Biochemii Urody. Zawiera tonik do cery mieszanej na bazie hydrolatu porzeczkowego. W jego skład wchodzi ekstrakt z rozmarynu EKO, niacynamid (wit. B3) i aminokwasy siarkowe. Dopiero zaczęłam go używać, więc nie umiem jeszcze nic więcej o nim powiedzieć ;)
Olejek arganowy 3w1 od Bielendy kupiłam na otwarciu nowej drogerii w mojej miejscowości. Pierwszego dnia był rabat 10% na wszystkie zakupy, więc go sobie chwyciłam :P Byłam ciekawa, czy taka tańsza wersja olejku arganowego okaże się warta uwagi. I póki co jestem zdania, że tak :)
Tak wyglądają ostatnie nowości w mojej szafie/łazience. Aktualnie leci do mnie kolejna paczka z Korei (spadek $ zwykle przekłada się u mnie na chęć zamawiania). Jednak dostanę ją w swoje rączki dopiero za 2 tygodnie, gdyż w sobotę wyjeżdżam do stolicy. Będę tam miała internet i postaram się nie zaniedbywać bloga ;)
Etykiety:
balea,
bielenda,
biochemia urody,
garnier,
h&m,
hydrolaty,
kąpiel,
makijaż,
moda,
parfois,
personalne,
pielęgnacja ciała,
pielęgnacja skóry twarzy,
pull&bear,
pupa,
włosomaniactwo,
zakupy
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Włosomaniactwo cz. 4 - szampon nawilżający Love2MIX Organic (ekstrakt z jagód acai i proteiny perły)
Hej :) Wiem, trochę czasu nic nie pisałam, ale mam dobre wytłumaczenie :P Musiałam trochę się przemieszczać do Warszawy i z powrotem - załatwianie mieszkania itd. Na szczęście już po sprawie i mam zaklepane lokum od połowy września w Śródmieściu. Poza tym wakacje - tutaj jakieś wyjście, tam jakiś szybki wyjazd. Jutro prawdopodobnie znowu wybywam na jakiś tydzień. Tak to leci, a tymczasem blog trwa w zawieszeniu...
Dzisiaj wypowiem się pisemnie na temat szamponu nawilżającego Love2MIX Organic z ekstraktem z jagód acai i proteinami perły. Być może niektóre z Was pamiętają, że pisałam kiedyś o jego bracie z ekstraktem z mango i awokado - ku pamięci, było to TUTAJ. Czy wersja nawilżająca sprawiła się równie dobrze? Zapraszam do lektury ;)
Dzisiaj wypowiem się pisemnie na temat szamponu nawilżającego Love2MIX Organic z ekstraktem z jagód acai i proteinami perły. Być może niektóre z Was pamiętają, że pisałam kiedyś o jego bracie z ekstraktem z mango i awokado - ku pamięci, było to TUTAJ. Czy wersja nawilżająca sprawiła się równie dobrze? Zapraszam do lektury ;)
Opis producenta
Organiczny szampon do suchych i zniszczonych włosów. Oryginalna kompozycja szamponu przyniesie prawdziwą przyjemność podczas mycia, suchych i zniszczonych włosów. Szampon zawiera proteiny perły, które odżywiają i wzmacniają włosy, nadając im elastyczność i sprężystość. Organiczny ekstrakt z rosnących w Amazonii jagód acai zawiera kompleks witamin, odżywia i nawilża włosy oraz skutecznie zmniejsza suchość skóry głowy. Szampon jest idealny do codziennego użytku.
Składniki aktywne:
Organiczny ekstrakt jagód acai (Organic Euterpe Oleracea Fruit Extract) – jagody z drzew rosnących w puszczy amazońskiej. Znakomicie natłuszczają, przywracają suchym włosom blask i elastyczność. Wyniki analiz brazylijskich naukowców wykazały wysoką zawartość tłuszczu w suchej masie jagód (33-49%). W oleju z acai aż 71% stanowił kwas oleinowy.
Proteiny perły (Pearl Extract) - zawierają silnie skoncentrowaną odżywczą i wzmacniającą proteinę perły conchyoline, która jest składnikiem budulcowym wnętrza muszli ostryg perłowych i samej perły. Dzięki jej działaniu włosy stają się gładkie i błyszczące, a ich powierzchnia lepiej odbija światło.
Litwor Arcydzięgiel (Organic Angelica Archangelica Extract) - znajduje zastosowanie w kosmetykach o działaniu przeciwzapalnym oraz redukujących przekrwienia. Olejek zawarty w surowcu na właściwości bakteriobójcze, niszczy wiele grzybów, przyśpiesza gojenie się ran, oparzeń.*
Składniki aktywne:
Organiczny ekstrakt jagód acai (Organic Euterpe Oleracea Fruit Extract) – jagody z drzew rosnących w puszczy amazońskiej. Znakomicie natłuszczają, przywracają suchym włosom blask i elastyczność. Wyniki analiz brazylijskich naukowców wykazały wysoką zawartość tłuszczu w suchej masie jagód (33-49%). W oleju z acai aż 71% stanowił kwas oleinowy.
Proteiny perły (Pearl Extract) - zawierają silnie skoncentrowaną odżywczą i wzmacniającą proteinę perły conchyoline, która jest składnikiem budulcowym wnętrza muszli ostryg perłowych i samej perły. Dzięki jej działaniu włosy stają się gładkie i błyszczące, a ich powierzchnia lepiej odbija światło.
Litwor Arcydzięgiel (Organic Angelica Archangelica Extract) - znajduje zastosowanie w kosmetykach o działaniu przeciwzapalnym oraz redukujących przekrwienia. Olejek zawarty w surowcu na właściwości bakteriobójcze, niszczy wiele grzybów, przyśpiesza gojenie się ran, oparzeń.*
*opis ze strony http://bioarp.pl
Moje wrażenia
Szampon znajduje się w standardowej dla produktów z tej serii czarnej butli o pojemności 360 ml. Dozownik jest wygodny i szczelny, niestety przez gruby plastik nie ma możliwości podejrzenia, ile produktu nam pozostało.
Ciekawą rzeczą jest konsystencja szamponu - ma on postać fioletowawej, niezwykle gęstej cieczy. Sprawia pewne problemy wydobycie go z butelki - trzeba nią wstrząsać i cierpliwie czekać, aż leniwie spłynie nam na ręce. Pod wpływem kontaktu z wodą szampon zachowuje się normalnie, dobrze się pieni i rozprowadza. Ma piękny, naturalny zapach jagód. Nie podrażnia, nie spowodował u mnie łupieżu. Jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość żeby umyć nawet moje, raczej długie (aktualnie prawie do talii) włosy.
Jeżeli chodzi o działanie to wg mnie jest bardzo zbliżone do efektów, jakie dawała u mnie wersja z mango. Włosy są bardziej nawilżone i łatwiej się rozczesują. Nie jest to efekt spektakularny - użycie odżywki nadal jest wskazane - jednak wygląda to lepiej niż po użyciu "zwykłego" szamponu z drogerii. Ważne jest, że szampon nie plącze włosów - dla mnie duży plus :) Zmywa bez problemu oleje.
Jednak ze względu na tę gęstość w przyszłości raczej wybiorę wersję mango - ma normalną konsystencję i działa równie dobrze.
Właśnie zbliżam się powoli do końca butelki. W kolejce czekają na mnie szampony od Dr Organic :) Jestem ich bardzo ciekawa :D
piątek, 2 sierpnia 2013
Chwalę się :)
Hej :) Dzisiaj radośnie, gdyż dostałam się na studia II stopnia - dokładnie na ten kierunek, na który chciałam i to na Uniwersytecie Warszawskim ^^ Egzaminy wstępne były stresujące ale opłacało się przez to przejść, bo od października zamieszkam w stolicy. Jestem zachwycona :D
Pokażę Wam dzisiaj kolekcję kosmetycznych nowości w mojej szafce - większość z nich to zagraniczne prezenty od rodziny, a niektóre sprawiłam sobie sama :) Podzieliłam je na kilka grup, według źródła pochodzenia.
Prezenty od stryjka z UK
Mój zamieszkały od lat w Wielkiej Brytanii stryjek spełnił moje marzenie o włosowej pielęgnacji z Dr Organic - sprezentował mi istny zestaw "do dopieszczania" moich włosów :D W jego skład wchodzą:
Aloe Vera Shampoo, Royal Jelly Shampoo, Vitamin E Conditioner oraz Manuka Honey Conditioner. Wszystkie prościutko od producenta :) Nacieszyć się nie mogę :D
Prezenty od brata z USA
Pokażę Wam dzisiaj kolekcję kosmetycznych nowości w mojej szafce - większość z nich to zagraniczne prezenty od rodziny, a niektóre sprawiłam sobie sama :) Podzieliłam je na kilka grup, według źródła pochodzenia.
Prezenty od stryjka z UK
Mój zamieszkały od lat w Wielkiej Brytanii stryjek spełnił moje marzenie o włosowej pielęgnacji z Dr Organic - sprezentował mi istny zestaw "do dopieszczania" moich włosów :D W jego skład wchodzą:
Aloe Vera Shampoo, Royal Jelly Shampoo, Vitamin E Conditioner oraz Manuka Honey Conditioner. Wszystkie prościutko od producenta :) Nacieszyć się nie mogę :D
Prezenty od brata z USA
Mój nieco tylko młodszy brat spędził kilka tygodni lipca w Stanach. Gdy zapytał, co mi przywieźć, poprosiłam o coś do malowania ust np. szminkę w dowolnym kolorze, byle nie różowym. W efekcie dostałam 3 szminki i błyszczyk - na zdjęciu pokazuję Wam 2 szminki, bo jedna "przeszła" na mamę :D
Są to N.Y.C. Ultra Last Lipwear w odcieniach Smooch i Garnet oraz błyszczyk N.Y.C. Up to 8hr City Proof Gloss w odcieniu Round the Clock Ruby. Wszystkie mają piękne, intensywne kolory :) Będę musiała częściej malować usta :D
Krajowy prezent od mamy
Mama sprezentowała mi wodę toaletową Yves Rocher Purple Lilac o przepięknym, świeżym zapachu bzu. Wprost idealna na lato :)
Ode mnie dla mnie z Korei
Sprawiłam sobie paczuszkę z Korei, zamawiając u mojego ulubionego sprzedawcy 2 pewniaki: The Face Shop Oil-Free BB Cream (od dłuższego czasu nie mogę się z nim rozstać i właśnie wykańczam pierwszą tubkę) oraz fenomenalny korektor Tony Moly Baby Doll Pot Concealer w odcieniu #1 Light Beige (to mój kosmetyczny hit - na pewno napiszę o nim oddzielną notkę, bo jest cudotwórcą + doskonale uzupełnia się z kremem BB Face Shopu). Dodatkowo kupiłam puder z tej samej serii, co korektor - Tony Moly Baby Doll BB Powder #1 Light Beige. Oczekuję, że okaże się równie dobry :)
W prezencie sprzedawca dorzucił próbki bliżej mi nieznanego kremu/żelu do twarzy Missha - Super Aqua Refreshing Cleansing Foam.
Jak Wam się podobają te kosmetyki? Znacie coś/lubicie? :)
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego wieczoru :)
Etykiety:
dr.organic,
koreańskie kosmetyki,
makijaż,
missha,
nyc,
personalne,
the face shop,
tony moly,
włosomaniactwo,
yves rocher,
zakupy,
zapachy
środa, 10 lipca 2013
Spóźnione denko czerwcowe
Hej :) Spieszę do Was z czerwcowym denkiem - wiem, późno... Tak się jednak złożyło, że w ostatnim tygodniu czerwca miałam przeprowadzkę i ogarnięcie wszystkich rzeczy zajęło mi sporo czasu. Potem bardzo mi się nie chciało, a potem okazało się, że leci drugi tydzień lipca ;)
Jak widać, nie ma tego niestety za dużo, w dodatku kilka próbek. Z kolorówki nie zużyłam w czerwcu nic - "winię" za to wyższe temperatury, które mocno stopują moje zapędy do makijażowych szaleństw i skłaniają do ascetyzmu :P
Ponieważ jest tego malutko, nie bawiłam się już w dzielenie na jakieś szczególne kategorie.
Od lewej:
Jak widać, nie ma tego niestety za dużo, w dodatku kilka próbek. Z kolorówki nie zużyłam w czerwcu nic - "winię" za to wyższe temperatury, które mocno stopują moje zapędy do makijażowych szaleństw i skłaniają do ascetyzmu :P
Ponieważ jest tego malutko, nie bawiłam się już w dzielenie na jakieś szczególne kategorie.
Od lewej:
- Avon Senses, Amore (wanilia, fiołek i piżmo), żel pod prysznic - dostałam go od mamy, niestety mnie nie zachwycił. Prawdę mówiąc nie przepadam za całą serią Senses - uważam te zapachy za mocno chemiczne i w większości przypadków mało atrakcyjne, chociaż niektóre są na pewno bardziej udane od innych. Ten tutaj w ogóle mi nie podpasował - jak dla mnie zwyczajnie śmierdział. Zużyłam go do masażu nóg na mokro i golenia :P Nie kupię ponownie.
- Alterra, szampon nawilżający do włosów suchych i zniszczonych Granat i Aloes - to druga zużyta przeze mnie butelka :) Bardzo go lubię i kupię ponownie.
- Organique Energizing, szampon rewitalizujący z guaraną i papają - Nie kupię ponownie. Pisałam o nim obszerniej TUTAJ
- Organique, glinka ghassoul - bardzo lubię i na pewno kupię ponownie :) W swoim czasie napiszę o niej więcej, to bardzo fajna rzecz.
- Tony Moly, Egg Pore Blackhead Out Oil Gel - wygląda super, ale nie jest wart trudu importowania ;) Nie kupię ponownie. Możecie przeczytać o nim TUTAJ
- Alterra, balsam do ust z ekstraktem z rumianku - kupiony na szybko, ale dobrze mi służył. Zapach trochę nie taki, ale jakościowo dobry kosmetyk. Być może kupię kiedyś ponownie.
Tutaj mamy same próbki ;) Od lewej:
- Vichy, Purete Thermale, mleczko do demakijażu do skóry normalnej i mieszanej - ta próbka dużo przeszła, co widać po jej opakowaniu :P Służyła mi jako "awaryjna", noszona w kosmetyczce w torebce. Mleczko bardzo przypadło mi do gustu i chciałabym wersję pełnowymiarową :)
- Vichy, Aqualia Thermal Riche, nawilżający krem kojący i wzmacniający skórę o bogatej konsystencji - no właśnie, konsystencja jak na mój gust jest zbyt bogata :P Świeci mi się po nim twarz, dlatego nie kupię pełnowymiarowej wersji.
- Ziaja, Bio Olejki, Krem na dzień i na noc do skóry suchej, zmęczonej z olejkiem z awokado - pomimo, że to tylko próbka, to służyła mi całkiem długo. Krem jest bardzo treściwy i mocno nawilża. Fajny, ale to nie dla mojej skóry mieszanej ;) Nie kupię pełnowymiarowej wersji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































