Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pervoe reshenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pervoe reshenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 września 2013

Spóźnione mini-denko sierpniowe

Hej :) Jest tu jeszcze ktoś? ^^" Znowu przepadłam bez wieści, a tutaj już wrzesień w pełni... Ale co zrobić - za chwilę czeka mnie przeprowadzka do Warszawy, w której zresztą spędziłam ostatnie dwa tygodnie. Korzystałam z pozostałych mi chwil wakacji i starałam się ograniczać posiedzenia przy komputerze, na czym automatycznie ucierpiał blog...

Dzisiaj pokażę Wam szybko moje sierpniowe zużycia - niestety bardzo niewielkie :/ Zastanawiałam się, czy nie poczekać do końca miesiąca i nie zrobić podwójnego denka ale uznałam, że przewożenie pustych opakowań nie ma sensu. Dlatego proszę o zrozumienie ;)

Od lewej:

  • Fitomed, oczyszczający tonik ziołowy do cery tłustej i trądzikowej - jeden z lepszych, jakie używałam. Po raz drugi pojawia się w denku blogowym i zapewnie na tym się nie skończy ;) Kupię ponownie.
  • Pervoe Reshenie, rosyjski balsam babci Agafii na kwiatowym propolisie - bardzo przyzwoita odżywka. Recenzję można przeczytać TUTAJ. Bardzo możliwe, że kupię ponownie.
  • Love2MIX Organic, szampon nawilżający z ekstraktem z jagód acai i proteinami perły - pisałam o nim niedawno TUTAJ. Ze względu na nieco zbyt gęstą konsystencję nie wiem, czy kupię ponownie. Zapewne raczej wybiorę inną wersję z tej samej serii ;)
  • The Face Shop, Clean Face Oil Free BB Cream - od kilku miesięcy mój absolutny hit! Na dobre wyparł podkłady i w zasadzie używam już tylko jego. Szczegółowa recenzja i swatche są TUTAJ. A ja już kupiłam i na pewno znowu w przyszłości kupię ponownie.
  • Missha, Bamboo Charcoal Konjac Soft Jelly Cleansing Puff - w skrócie po prostu konjac. Dla niezorientowanych - ta zabawna gąbeczka służy do oczyszczania/mycia twarzy ;) Wspomagałam się nią przez +/- 3 miesiące i jestem bardzo zadowolona :) Zakupiłam już kolejny egzemplarz :)
Same widzicie - bardzo mało zużyłam. Niedobrze, bo półki mam pełne i wciąż przybywa nowych produktów :P Chciałam w tej notce pokazać Wam od razu nowości, ale jest tego trochę za dużo - poświęcę tej kwestii następny post. Tymczasem przepraszam Was serdecznie za przerwę w blogowaniu i mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone ;)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Włosomaniactwo cz. 4 - szampon nawilżający Love2MIX Organic (ekstrakt z jagód acai i proteiny perły)

Hej :) Wiem, trochę czasu nic nie pisałam, ale mam dobre wytłumaczenie :P Musiałam trochę się przemieszczać do Warszawy i z powrotem - załatwianie mieszkania itd. Na szczęście już po sprawie i mam zaklepane lokum od połowy września w Śródmieściu. Poza tym wakacje - tutaj jakieś wyjście, tam jakiś szybki wyjazd. Jutro prawdopodobnie znowu wybywam na jakiś tydzień. Tak to leci, a tymczasem blog trwa w zawieszeniu...

Dzisiaj wypowiem się pisemnie na temat szamponu nawilżającego Love2MIX Organic z ekstraktem z jagód acai i proteinami perły. Być może niektóre z Was pamiętają, że pisałam kiedyś o jego bracie z ekstraktem z mango i awokado - ku pamięci, było to TUTAJ. Czy wersja nawilżająca sprawiła się równie dobrze? Zapraszam do lektury ;)


Opis producenta

Organiczny szampon do suchych i zniszczonych włosów. Oryginalna kompozycja szamponu przyniesie prawdziwą przyjemność podczas mycia, suchych i zniszczonych włosów. Szampon zawiera proteiny perły, które odżywiają i wzmacniają włosy, nadając im elastyczność i sprężystość. Organiczny ekstrakt z rosnących w Amazonii jagód acai zawiera kompleks witamin, odżywia i nawilża włosy oraz skutecznie zmniejsza suchość skóry głowy. Szampon jest idealny do codziennego użytku.

Składniki aktywne:

Organiczny ekstrakt jagód acai (Organic Euterpe Oleracea Fruit Extract) – jagody z drzew rosnących w puszczy amazońskiej. Znakomicie natłuszczają, przywracają suchym włosom blask i elastyczność. Wyniki analiz brazylijskich naukowców wykazały wysoką zawartość tłuszczu w suchej masie jagód (33-49%). W oleju z acai aż 71% stanowił kwas oleinowy.

Proteiny perły (Pearl Extract) - zawierają silnie skoncentrowaną odżywczą i wzmacniającą proteinę perły conchyoline, która jest składnikiem budulcowym wnętrza muszli ostryg perłowych i samej perły. Dzięki jej działaniu włosy stają się gładkie i błyszczące, a ich powierzchnia lepiej odbija światło.

Litwor Arcydzięgiel (Organic Angelica Archangelica Extract) - znajduje zastosowanie w kosmetykach o działaniu przeciwzapalnym oraz redukujących przekrwienia. Olejek zawarty w surowcu na właściwości bakteriobójcze, niszczy wiele grzybów, przyśpiesza gojenie się ran, oparzeń.
*

*opis ze strony http://bioarp.pl



Moje wrażenia

Szampon znajduje się w standardowej dla produktów z tej serii czarnej butli o pojemności 360 ml. Dozownik jest wygodny i szczelny, niestety przez gruby plastik nie ma możliwości podejrzenia, ile produktu nam pozostało. 

Ciekawą rzeczą jest konsystencja szamponu - ma on postać fioletowawej, niezwykle gęstej cieczy. Sprawia pewne problemy wydobycie go z butelki - trzeba nią wstrząsać i cierpliwie czekać, aż leniwie spłynie nam na ręce. Pod wpływem kontaktu z wodą szampon zachowuje się normalnie, dobrze się pieni i rozprowadza. Ma piękny, naturalny zapach jagód. Nie podrażnia, nie spowodował u mnie łupieżu. Jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość żeby umyć nawet moje, raczej długie (aktualnie prawie do talii) włosy. 

Jeżeli chodzi o działanie to wg mnie jest bardzo zbliżone do efektów, jakie dawała u mnie wersja z mango. Włosy są bardziej nawilżone i łatwiej się rozczesują. Nie jest to efekt spektakularny - użycie odżywki nadal jest wskazane - jednak wygląda to lepiej niż po użyciu "zwykłego" szamponu z drogerii. Ważne jest, że szampon nie plącze włosów - dla mnie duży plus :) Zmywa bez problemu oleje
Jednak ze względu na tę gęstość w przyszłości raczej wybiorę wersję mango - ma normalną konsystencję i działa równie dobrze.

Właśnie zbliżam się powoli do końca butelki. W kolejce czekają na mnie szampony od Dr Organic :) Jestem ich bardzo ciekawa :D 

wtorek, 2 lipca 2013

Włosomaniactwo cz. 3 - rosyjski balsam babci Agafii na kwiatowym propolisie

Witam serdecznie :) Jestem już po obronie, formalności w większości pozałatwiane, w systemie już widnieję jako absolwentka ;) Oznacza to, że mam chwileczkę oddechu przed egzaminami wstępnymi na II stopień. Niestety "prawdziwe" wakacje będę miała dopiero w sierpniu, zakładając, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Pożyjemy, zobaczymy. Tymczasem pora na nową recenzję - dzisiaj na tapecie mamy kolejny rosyjski specyfik do włosów: Tradycyjny syberyjski balsam babci Agafii na kwiatowym propolisie firmy Pervoe Reshenie.

Balsam zakupiłam w internetowym sklepie Bioarp ładnych kilka miesięcy temu, na fali fascynacji rosyjskimi kosmetykami. W serii "recepty babci Agafii" jest cała gama szamponów i balsamów o różnych właściwościach. Dosyć długo wahałam się, którą opcję wybrać - zazwyczaj skupuję odżywki i szampony do włosów suchych i zniszczonych, stawiając na silną regenerację, której moim włosom nigdy za mało. Jednak tym razem postawiłam na zwiększenie objętości, co można sobie przeczytać poniżej:

Przy produkcji balsamu według recepty № 4 na kwiatowym propolis ie uzupełniliśmy receptę babci Agaf ii organicznym woskiem z kwiatów, olejami z wiązówki błotnej i werbeny aby nadać włosom jeszcze większą objętość i puszystość. Balsam na kwiatowym propolisie daje włosom gładkość, puszystość i lekkość w układaniu.
Składniki aktywne i ich działanie:
  • Żywica sosny długoigielnej (Pinus Palustris Wood Tar) - silny antyoksydant, działa przeciwzapalnie, odżywia.
  • Wosk pszczeli (Beeswax) – nabłyszcza, chroni i odżywia.
  • Pyłek kwiatowy (Pollen Extract) – zawiera praktycznie wszystkie życiowo ważne składniki, witaminy, minerały, aminokwasy, zawiera niezbędne dla zdrowia włosów i skóry składniki.
  • Olej z rumianku rzymskiego (Anthemis Nobilis Flower Oil) - ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Jest często stosowany w szamponach i odżywkach do pielęgnacji delikatnych, jasnych włosów, a także jako środek łagodzący i odkażający.
  • Róża stulistna (Rosa Centifolia Flower) - odżywia, nawilża i uelastycznia włosy.
  • Smółka z szyszek chmielowych (Humulus Lupulus (Hops) Cone Tar) - zapobiega wypadaniu włosów, stymuluje ich wzrost, opóźnia siwienie, działa przeciwłupieżowo, ogranicza świąd skóry głowy i przetłuszczenie włosów.
  • Miód wielokwiatowy (Mel) - odżywia, wzmacnia, wygładza, przywraca połysk.
  • Organiczny wosk kwiatowy (Jasminum Officinale Flower Wax) – chroni przed nadmiernym przesuszeniem i wpływem środowiska zewnętrznego.
  • Wiązówka błotna (Spiraea Ulmaria Oil) – delikatnie oczyszcza i łagodzi podrażnienia, posiada właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne, uelastycznia skórę.
  • Verbena (Verbena Officinalis Oil) – działa tonizująco i reguluje balans wodny we włosach i skórze głowy, odświeża.
  • Wyciąg z propolisu (Propolis Extract Milk) - działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie i gojąco na rany. 
Regeneruje i zapobiega wypadaniu włosów. 
Przeznaczony do pielęgnacji każdego rodzaju włosów.*

*źródło: http://bioarp.pl


Skład:

Aqua with infusions of: Pinus Palustris Wood Tar, Beeswax, Pollen Extract, Anthemis Nobilis Flower Oil, Rosa Centifolia Flower, Pollen Extract, Humulus Lupulus (Hops) Cone Tar, Mel, Jasminum Officinale Flower Wax, Spiraea Ulmaria Oil, Verbena Officinalis Oil, Propolis Extract Milk, Cetearyl Alcohol, Cetyl Ether, Behentrimonium Chloride, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic
Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.





Moje wrażenia

Balsam jest zamknięty w dużej butli o pojemności 600 ml z wygodnym dozownikiem. Wydajność jest naprawdę ogromna - używam tego balsamu od 3 miesięcy i nie jestem jeszcze w połowie ;) A naprawdę go sobie nie żałuję :P
Konsystencja jest kremowa, niezbyt gęsta ale nie przelewa się przez palce. Zapach kwiatowy, delikatny i raczej ulotny. Aplikuje się bardzo łatwo, nie ścieka z włosów. Nakładam go po niemal każdym myciu na 2-3 minuty wg zaleceń producenta i spłukuję - nie ma z tym problemu, łatwo schodzi z włosów.
Balsam ułatwia rozczesywanie włosów i sprawia, że są lekkie i bardziej puszyste. Nie robi mi przy tym szopy na głowie, więc jest dobrze :) Raczej brak widocznych efektów regeneracyjnych ale moje włosy całkiem lubią ten produkt. Nie obciąża, nie przyspiesza przetłuszczania, nie uczula. Jest naprawdę dobry do codziennnego użytku ale chcącym uzyskać efekt wow radzę poszukać czegoś innego ;)

Ponownie go raczej nie kupię ale nie dlatego, że nie jestem zadowolona tylko z powodu tej gigantycznej wydajności - zwyczajnie zaczyna mi się nudzić, a chciałabym już wypróbować coś innego ;) Nie wykluczam natomiast zakupu innego balsamu z tej serii.


Chciałam Wam pokazać jak mają się moje włosy obecnie po podcięciu końcówek, ale chwilowo nie ma kto mi zrobić zdjęcia - postaram się je zorganizować i wrzucić później ;) 

piątek, 31 maja 2013

Moje pierwsze denko ;)

Jak wszyscy to i ja :P Mam skłonność do chomikowania i kupowania kosmetyków na zapas - potrafię mieć po kilka opakowań podobnych produktów i nie używać ich miesiącami... Może denko mnie trochę zmotywuje do zużywania zapasów ;)

Oto majowe zużycia


Nie ma tego jakoś bardzo dużo, ale z drugiej strony zawsze coś ;) Udało mi się zużyć kilka kosmetyków, których miałam już delikatnie mówiąc, "dosyć" :P


Pielęgnacja skóry twarzy


Od lewej:
  • Garnier Essentials, płyn do demakijażu 2w1 - przyzwoita dwufazówka, całkiem dobrze mi służyła. Raczej kupię ponownie. Następca: Bielenda Bawełna, dwufazowy płyn do demakijażu oczu.
  • Iwostin Purritin, żel do mycia twarzy - bardzo przyjemny produkt, w dodatku kupiony w promocji w SuperPharm. Służył mi naprawdę bardzo długo (jakieś pół roku), więc mega wydajność. Łagodny, dobrze oczyszcza, ale z drugiej strony nie powalił mnie na kolana, więc szukam dalej ;) Być może do niego wrócę. Następca: Etude House, Baking Powder Pore Cleansing Foam.
  • Korana Propolis, krem z propolisem przeciwtrądzikowy - pisałam u nim TUTAJ. Już myślałam, że nigdy się nie skończy... :P Był bardzo wydajny, zdecydowanie za bardzo biorąc pod uwagę jego działanie - czy też raczej jego brak. Nie kupię ponownie. Następca: Tony Moly, Egg Pore, Real Egg Jelly.
  • Fitomed, tonik oczyszczający ziołowy do cery tłustej i trądzikowej - mój aktualny ulubieniec :) Z pewnością jeszcze poświęcę mu osobną notkę :) Kupię ponownie, a raczej już kupiłam. Właśnie używam drugą buteleczkę ;)
  • The Face Shop Nose BlackHead Remover Pore Strips, plastry na nos przeciw wągrom - pisałam o nich TUTAJ. Raczej bez szału, więc raczej nie kupię ponownie. Następcy brak.

Pielęgnacja ciała
Od lewej:
  • Avon Bubble Bath, płyn do kąpieli Konwalia - co tu dużo pisać, jeden z wielu i na pewno nie ostatni. Płyny do kąpieli Avonu kupuję od lat, są sprawdzone ;) Konwalia miała bardzo ładny zapach, więc pewnie kupię ponownie. Następca: Luksja, płyn do kąpieli Caramel Waffel.
  • Ziaja Intima, kremowy płyn do higieny intymnej z kwasem laktobionowym - zupełnie w porządku. Nie podrażnił mnie, odświeża i jest bardzo, bardzo wydajny - używałam go codziennie od ponad 10 m-cy :P Za długo, znudziło mi się ;) Lubię zmieniać kosmetyki, ale ponieważ ten płyn jest dobry, to możliwe, że kiedyś kupię ponownie. Następca: Ziaja Intima, płyn do higieny intymnej Konwalia.
  • Pervoe Reshenie, krem-żel do ciała miód i kozie mleko - poświęciłam mu notkę TUTAJ. Niezbyt ciekawy, nie kupię ponownie. Następca: Tołpa Planet od Nature, modelujący balsam ujędrniający do ciała

Pielęgnacja włosów + kolorówka

Tutaj bardzo skromnie ;) Od lewej:

  • Pervoe Reshenie, Love2MIX Organic, szampon z efektem laminowania (ekstrakt z mango i awokado) - super :) Wystarczy poczytać TUTAJZdecydowanie kupię ponownie. NastępcaPervoe Reshenie, Love2MIX Organic, szampon nawilżający (ekstrakt z jagód acai i proteiny perły)
  • Max Factor, 2000 Calorie Aqua Lash, tusz wodoodporny - mocno średni. Kupiłam go w promocji ale uważam, że nawet po obniżonej cenie był za drogi w stosunku do marnej jakości :P Okazał się wydajny i to chyba jedyna prawdziwa zaleta, bo poza tym straszny przeciętniak. Jego wodoodporność to kwestia dyskusyjna :P Nie kupię ponownie. Następca: Oriflame Beauty, Power Curl Mascara, tusz podkręcający rzęsy.
Tak to wyglądało w maju ;) Jeżeli chciałybyście przeczytać recenzję któregokolwiek z wymienionych produktów (zużytych lub aktualnie używanych) - proszę o informacje w komentarzach ;)

środa, 15 maja 2013

Majowe zakupy - nowości w moim kosmetycznym arsenale :)

Hej :) Dzisiaj na szybko, bo czas mnie goni a liczba spraw do załatwienia spora ;) Ale zdążę pochwalić się na szybko najnowszymi zakupami ^^


Zakup niektórych rzeczy był koniecznością, a część to zwykły kaprys ;) Nie ma tego bardzo dużo, ale po kolei.

Pielęgnacja skóry twarzy


Od lewej:

1. Białe pudełeczko zawiera w sobie zieloną glinkę od Organique - w obawie przed rozsypaniem, zabezpieczyłam ją dodatkowo folią i recepturką :P Zakup był impulsem, bo kończy mi się glinka ghassoul z tego samego źródła i postanowiłam postawić tym razem na coś silniejszego.

2. Mój ukochany od jakiegoś czasu tonik do cery tłustej i trądzikowej firmy Fitomed. Śmiesznie tani (niecałe 9 zł), za to super odświeża i oczyszcza moją buzię :) To moja druga buteleczka, zakupiona w sklepie zielarskim ^^

3. Prosto z Korei - żel do mycia twarzy Etude House Baking Powder Pore Cleansing Foam. Zawiera proszek do pieczenia (tak, dobrze czytacie) i ma mi dobrze oczyszczać twarz. Zobaczymy :D

4. Po raz pierwszy w mojej kosmetyczce - dwufazowy płyn do demakijażu Bawełna od Bielendy. Zastąpi Garniera, który ostatnio przestał mi się podobać (na szczęście się kończy). Oby z dobrym skutkiem.

Pielęgnacja ciała, włosów i depilacja


Od lewej:

1. Popularne plastry z woskiem do depilacji włosów na twarzy Joanna. Sprawdzone, skuteczne i tanie (w promocji niecałe 7 zł) no i starczą na długo. Lubię i używam z powodzeniem od prawie roku.

2. Szampon nawilżający Love2MIX Organix - jagody acai i ekstrakt z perły. Mam nadzieję, że okaże się równie dobry, co jego mangowy brat :)

3. Dla przyjemności - płyn do kąpieli Luksja Caramel waffel. Skusił mnie obłędny zapach :) Miałam już wersję czekoladową i ciasto cytrynowe, pora na karmel :D

Kolorówka


Od lewej:

1. Nowy koreański krem BB do kolekcji :) Elisha Coy Premium Gold Mineral BB - na razie tylko miniaturka (15 ml), bo pełna wersja kremu jest dosyć droga (ponad 26$) i szkoda mi było ryzykować w ciemno. Wybrałam ten krem bo bardzo długim researchu internetowym i jestem bardzo ciekawa, czy mnie zadowoli.

2. Na koniec drobiazg z Avonu - diamentowa konturówka do oczu w kolorze śliwkowym. Wypróbowałam ją kilka dni temu w Juwenalia i muszę powiedzieć, że naprawdę daje radę - wytrzymała moje szaleństwa i ani trochę się nie rozmazała :D


Przepraszam za ewentualne błędy, ale muszę już uciekać ;) Co Wam się najbardziej podoba z tych zakupów? :) Miałyście coś? :)

poniedziałek, 6 maja 2013

Włosomaniactwo cz.1 - szampon Love2MIX Organic (ekstrakt z mango i awokado)

Witam wszystkich po majówce :) Mam nadzieję, że miło spędziłyście czas. W moim wypadku miło było tylko do połowy, bo w sobotę dopadło mnie przeziębienie, z którym aktualnie walczę :/ Dobrze chociaż, że zaliczyłam Warszawę i małe zakupy, o których opowiem przy innej okazji ;)

Dzisiejszego posta chcę poświęcić pielęgnacji włosów, na punkcie której mam pewną obsesję. Uwielbiam długie włosy i wiecznie staram się zapuszczać swoje własne, więc zawsze interesowało mnie, jak prawidłowo o nie dbać. Pewien przełom nastąpił, gdy zaczęła się blogowa nagonka na silikony, parabeny etc. - oczywiście postanowiłam, że koniec z tym i zmieniamy pielęgnację. Ale to oznaczało bana na 90% popularnych drogeryjnych kosmetyków do włosów, z których zawsze korzystałam. Zaczęłam szukać, szukać, szukać. Przyjaciółka zlinkowała mi włosowego bloga Anwen, gdzie mogłam przeczytać o wielu ciekawych produktach :) Tam dowiedziałam się o istnieniu Pervoe Reshenie i dotarłam po pewnym czasie do świetnego szamponiku, który Wam dzisiaj zaprezentuję. A mowa o...

Organicznym szamponie regeneracyjnym z efektem laminowania do włosów zniszczonych `Ekstrakt z mango i awokado` z serii Love2MIX Organic.



Opis producenta i skład

Odkryjcie tajemnicę pięknych włosów. Szampon wzbogacony organicznym ekstraktem z mango i organicznym olejem awokado, intensywnie odżywia i regeneruje strukturę mocno zniszczonych włosów, zapobiega łamliwości i rozdwajaniu. Uszczelnia powierzchnię włosa warstwą ochronną, tworząc efekt laminacji. Wygładza, uszczelnia i ułatwia ich rozczesywanie. Przy regularnym stosowaniu włosy są gładkie, lśniące i jedwabiste. Nadaje się do częstego używania.

Zalety produktu:
Zawiera certyfikowane składniki organiczne.
Nie zawiera SLS, parabenów, olei mineralnych, ftalanów, glikoli, lanoliny.
Posiada unikalną właściwość laminowania włosów. Każdy włos jest owinięty warstwą ochronną, staje się przez to grubszy, zachowuje zdrowy wygląd i żywy blask.
Ciesz się kuszącym tropikalnym aromatem.

Składniki aktywne:

Organiczny ekstrakt z owoców mango (Organic Mangifera Indica (Mango) Fruit Extract) – jest niezwykle bogaty w długołańcuchowe kwasy tłuszczowe, które posiadają silne właściwości odżywcze. Mango odżywia i wzmacnia włosy. Zamyka łuski włosów oraz odbudowuje płaszcz hydrolipidowy, który chroni je przed wysuszeniem. Szampon na bazie wyciągu z mango to intensywna kuracja odżywcza dla suchych i zniszczonych włosów.


Organiczny olej z owoców awokado (Organic Persea Gratissima (Avocado) Oil) - wyraźnie poprawia kondycję włosów suchych , zniszczonych i farbowanych. Dzięki zawartości NNKT wzmacnia strukturę włosa i zapobiega mechanicznym zniszczeniom. dogłębnie odżywia i nawilża.

Skład: Aqua with infusions of; Organic Mangifera Indica (Mango) Fruit Extract , Organic Persea Gratissima (Avocado) Oil, Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoyl Glutamate, Glycol Distearate, Bis (C13-15 Alkoxy) PG-Amodimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Rice Protein, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid, Lucepene*

*źródło: http://bioarp.pl


Moje wrażenia

Szampon jest ukryty w plastikowej butli z wygodnym dozownikiem. Plastik jest czarny i totalnie nieprzeźroczysty, więc nie widzimy, ile produktu nam zostało.
Sam szampon ma pomarańczowy kolor i wyważoną konsystencję - ani za rzadką, ani za gęstą. Pachnie oszałamiająco! :)
Tzw. "efekt laminowania" to wg mnie chwyt marketingowy, ale nie da się ukryć, że szampon nie tylko nie plącze włosów, ale je w pewnym stopniu wygładza. Moim zdaniem nie należy oczekiwać, że szampon będzie działał jak odżywka - szampon ma myć. A ten tutaj robi to świetnie - ja wyczyniam różne cuda z włosami, olejuję je itd. a on wspaniale sobie z tym wszystkim radzi :)

Bez zbędnego rozpisywania się: uwielbiam ten szampon! Jak dla mnie ma same zalety:
- zmywa bez problemu oleje
- jest bardzo wydajny
- dobrze się pieni
- ma cudowny zapach
- ułatwia rozczesywanie włosów
- nie powoduje łupieżu

Uwielbiam go i przykro mi, że moja butla powoli robi się pusta. Ale ale :) Zamówiłam już nowy szamponik z tej samej serii, tym razem w wersji nawilżającej - z ekstraktem z jagód acai i proteinami perły :) Zobaczymy, czy okaże się równie cudowny jak jego mangowy brat :)

Na zakończenie notki włosowej zdjęcie moich własnych włosów sprzed ok. 2 tygodni ;)



Niestety, jak widać, wkrótce będę musiała udać się do fryzjera celem obcięcia końcówek. Nie cierpię tego robić, ale konksekwentnie dążę do wyrównania grubości włosów na całej ich długości. Mój cel ostateczny to włosy do pasa :)

A jakie są Wasze ulubione szampony?

środa, 1 maja 2013

5 Minut Express Effect - tzw. "ultra-lifting" dla skóry wokół oczu po rosyjsku

Wreszcie słoneczko za oknem, pogoda się poprawia :) Jutro ruszam do Warszawy, a do końca weekendu mam zamiar porządnie wypocząć, dlatego dzisiejsza notka musi "wystarczyć" na najbliższe 4 dni ;)

Pozostajemy w rosyjskich klimatach - dzisiaj słów kilka o kremie pod oczy od znanej nam już firmy Pervoe Reshenie, tutaj występującej jako podmarka 5 Minut Express Effect. W ramach tej serii można zakupić 4 kremy - jeden pod oczy i trzy do twarzy, każdy o rzekomo silnym działaniu. Od jakiegoś czasu szukałam czegoś, żeby nawilżyć i troszkę wygładzić okolice oczu. Obecność kwasu hialuronowego w tym kremie przekonała mnie do zakupu.



Opis produktu (zalecam powiększyć sobie zdjęcie)


Skład

Aqua, Cetearyl Alcohol, Hyaluronic Acid, Dicaprylyl Ether, Saccharide Isomerate, Glycerin, Sodium Polystyrene Sulfonate, Sorghum Bicolor Stalk Juice, Organic Arnica Montana Flower Extract, Saccharum Officinarum, Organic Centella Asiatica Extract, Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Friut Extract, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Fruit Extract, Pyrus Malus(Apple) Fruit Extract, Fragaria Vesca (Strawberry) Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Propylene Glycol, Malic Acid, Lactic Acid, Trataric Acid, Citric Acid, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Polyacrylate, Organic Chamomilla Recutita Flower Extract, Ascorbyl Palmitate, Benzoic Acid, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Parfum

Moje wrażenia

Zacznijmy może od tego, że jeszcze nie przekroczyłam magicznej liczby 25-lat i nie mam za bardzo (przynajmniej tak mi się zdaje) takich "prawdziwych" zmarszczek. Jednak zdarza się, że skóra wokół moich oczu jest sucha i przez to zaczyna się "marszczyć". Liczyłam, że rosyjski kremik coś na to poradzi.

Opakowanie to zwykła, higieniczna tubka o dużej jak na taki krem zawartości - aż 40 ml. W związku z tym mogę od razu zaznaczyć, że krem ten jest ogromnie wydajny. Konsystencja jest bardzo lekka, nieco wodnista. Bardzo szybko się wchłania, wystarczy bardzo mała ilość do pokrycia okolic oczu.




Bezpośrednio po aplikacji czuć delikatne chłodzenie - jest to przyjemne. Nie pozostaje lepka warstwa ani żaden film - kremu można więc spokojnie używać tak rano, jak i wieczorem.

Jeżeli chodzi o działanie - powiedzmy sobie wprost - nie ma żadnego efektu "liftingu". Nie twierdzę, że się go spodziewałam, ale myślałam, że krem może chociaż troszkę wygładzi linie pod oczami. Niestety nic z tego - u mnie takiego działania brak. Jest za to pewne nawilżenie - raczej delikatne, nie ma mowy o solidnym natłuszczaniu. Cały ten krem jest jakiś taki leciutki i ulotny...

Mam z tym kosmetykiem jeden (być może) problem. Stosowałam go codziennie kilka tygodni i było ok, jednak ostatnio zauważyłam maleńkie grudki poniżej dolnej powieki. Nie mam pojęcia, czy jest to wina tego kosmetyku, czy też po prostu coś "złapałam" - stawiam raczej na to drugie, bo mam sporo zwierząt i mogłam sobie czymś zakazić skórę. Na razie jednak krem poszedł w odstawkę, a ja leczę grudki Tridermem (na szczęście działa!). Za czas jakiś upewnię się, czy to na pewno nie wina kremu i zedytuję notkę. Zaznaczam jednak, iż nie sądzę, aby to on był przyczyną, zwłaszcza, że zmiany pojawiły się tylko pod jednym okiem.

Dla kogo ten kremik? 
Powinien być odpowiedni dla młodych dziewczyn, które nie potrzebują jeszcze silnych preparatów na okolice oczu.  Bardziej wymagających osób nie zadowoli. Ja mam do niego neutralny stosunek - ani mnie nie zachwycił, ani też nie rozczarował.

Tymczasem życzę wszystkim udanego weekendu majowego! :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rosyjski cudak - krem-żel do ciała miód i kozie mleko od Pervoe Reshenie

Przez pewien okres na blogach rekordy popularności biły rosyjskie kosmetyki, które można bez problemu zamówić przez internet bez zabaw z walutą. Uległam tej modzie i zakupiłam kilka specyfików. Dzisiaj napiszę Wam o jednym z nich: oto pielęgnujący krem-żel do ciała Pervoe Reshenie - miód i kozie mleko.



Jak widać na zdjęciach, mój egzemplarz jest już w ok. połowie zużyty. "Zadaję się" z tym rosyjskim typem od niecałych dwóch miesięcy.

Opis producenta i skład 

Krem –żel do ciała – "Miód i mleko kozie"– dwukolorowy krem-żel skutecznie odmładza skórę, nasyca ją składnikami odżywczymi. Przywraca skórze elastyczność i aksamitny wygląd.
Efekt: Skóra oczyszczona, odżywiona.


Składniki aktywne:

Miód (Mel) - to idealny kosmetyk dla zmęczonej, szarej skóry. Najważniejsze substancje znajdujące się w miodzie to dwa cukry proste ( fruktoza i glukoza ), sole mineralne, enzymy, witaminy B, C, A, D i E, a także kwasy organiczne i olejki eteryczne .Ten słodki dar pszczół działa na naszą skórę odżywczo a także łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie sie naskórka. Działa korzystnie utrzymując odpowiedni poziom nawilżenia skóry, wzmacnia jej elastyczność. Zmiękcza i wygładza skórę, poprawia wygląd cery. Miód to prawdziwy balsam dla skóry szorstkiej, spierzchniętej i popękanej.

 Mleko kozie (Goat Milk) – kosmetyki z mlekiem kozy najefektywniej działają na cerę suchą i zniszczoną (zawierają większy procent tłuszczu; ok. 30). Kremy i maseczki wpływają na miękkość, gładkość i elastyczność skóry. Sproszkowane mleko dodawać można także do kąpieli, a relaks w stylu egipskiej królowej sprawi, że niejedna pani poczuje się zrelaksowana i odprężona.*

*źródło: http://sklep.urodaizdrowie.pl

Skład:
Aqua, Ethylhexyl Stearate, Dicaprylyl Ether, Cocoglycerides, Cera Alba, Glycerin, Carbomer, Triethanolamine, Mel, Goat Milk, Parfum, Citric Acid, Tetrasodium EDTA, Propylparaben, Metylparaben

Moje wrażenia

Tym, co tutaj rzuca się w oczy jest oczywiście postać i opakowanie produktu - bardzo oryginalne, wręcz bajeranckie. W buteleczce o pojemności 400 ml mamy zamknięte żółto-białe warstwy tajemniczego mazidła ;) W komplecie jest łyżeczka przeznaczona do wydobywania produktu z opakowania i aplikacji.  Taki pomysł aplikacji mi raczej nie przysparza problemów, ale dla niektórych może być niepotrzebnym utrudnieniem.  Nie da się jednak zaprzeczyć, że wygląda to cudownie :)

Ale czy ten bajerancki kosmetyk zasługuje na uwagę? Mam pewne wątpliwości.

Przede wszystkim problemem jest zapach - bardzo sztuczny, bliżej nieokreślony. Nie jest to zapach ani miodu, ani mleka. Byłam tym faktem bardzo rozczarowana. Od tak ładnie wyglądającego produktu oczekiwałam super woni, a tutaj sama chemia...

Jak wspomniałam, produkt ma dwie warstwy: biała to krem, żółta - żel. Są skutecznie pomieszane, przy nabieraniu zawsze wyjmie się odpowiednie proporcje. Przy aplikacji natychmiast się ze sobą stapiają. Kosmetyk wchłania się po dłuższej chwili, trzeba go dobrze rozsmarować, inaczej zostawia biały film. Na szczęście faktycznie nawilża i wygładza skórę, bo inaczej byłabym już całkiem niezadowolona. Nie podrażnia, można go stosować po depilacji. Niestety żadnego odmłodzenia nie zauważyłam :P Wydajność jest przeciętna.





Czy warto?

Moim zdaniem niekoniecznie. Dałam za niego jakieś 26 zł - wcale nie tak mało w porównaniu do cen drogeryjnych balsamów, a jego działanie naprawdę nie jest jakieś nadzwyczajne. Największy minus to ten niefajny zapach, nie mogę tego przeboleć, bo naprawdę nastawiałam się na słodką woń miodu i mleka :P Tymczasem woń może i słodka, ale jednocześnie "plastikowa".

Całe szczęście, że Pervoe Reshenie robi naprawdę dużo różnych kosmetyków, a te do włosów są dla odmiany zupełnie fajne :) Ale o tym innym razem. :)