sobota, 13 grudnia 2014

Nieoczywista lista filmów, które FAJNIE jest obejrzeć cz. 2

Najwyższa pora na drugą część mojej osobistej listy filmów (część 1 klik!), które rekomenduję jako "fajne do obejrzenia" - właśnie tak: FAJNE. Niekoniecznie mądre, niekoniecznie w dobrym guście, niekoniecznie imponujące - przynajmniej nie wszystkie, bo niektóre na pewno.  Ale czy wszystko w życiu musi służyć głębszemu celowi? Moim zdaniem warto sobie czasami zafundować rozrywkę w czystej postaci, albo przynajmniej spróbować :)

źródło: http://theodoylerules.com




Nieoczywista lista filmów, które FAJNIE jest obejrzeć cz. 2

3. "SHOWGIRLS"  reż. Paul Verhoeven, 1995 r.

źródło: http://www.movpins.com

Reklamowany jako najbardziej kontrowersyjny film roku. Zdobywca 7 Złotych Malin i tytułu najgorszego filmu na festiwalu w Dallas 96'. Zmieszany z błotem przez krytykę, za to dzisiaj przez wielu uważany za kultowy.

Nomi (Elizabeth Berkley), dziewczyna z prowincji przyjeżdża do Las Vegas z zamiarem zrobienia kariery tanecznej. Na wstępie zostaje okradziona z całego dobytku, ale szczęśliwie, w chwili rozpaczy spotyka Molly, która postanawia jej pomóc. Zapewnia jej dach nad głową i załatwia pracę w klubie ze striptizem. Ale Nomi nie zamierza na tym poprzestać i marzy o udziale w "prawdziwym show" (striptizie "na bogato" dla elity) najsłynniejszego klubu w mieście o wdzięcznej nazwie "Stardust".

źródło: http://fdb.pl
Ten film świetnie opisują trzy słowa: nagość, seks i... taniec. O ile seksu jest trochę, to nagości i tańca bardzo, bardzo, bardzo dużo. Elizabeth Berkley (i nie tylko ona) pokazuje w "Showgirls" dosłownie wszystko, bez żadnej pruderii. To zdecydowanie nie były czasy montażu nagości w taki sposób, by była, ale żeby nie było jej widać. Wręcz przeciwnie.

Jednak ten film ma wbrew pozorom dość składną fabułę i całkiem sporo się w nim dzieje. Nomi szybko wkracza do brutalnego i pozbawionego tabu świata erotycznego showbiznesu, by wywalczyć sobie pozycję. Poznaje Cristal (Gina Gershon) - gwiazdę "Stardust" i szybko uczy się, że w tym "zawodzie" nie ma miejsca na sentymenty, a droga do zaistnienia wiedzie zazwyczaj przez łóżko i nieczyste zagrania.

źródło: www.avclub.com
źródło: http://cinema.de
Dlaczego ten film jest FAJNY:

"Showgirls" to świetny przykład na to, że kicz i wulgarność mogą okazać się na swój sposób... fascynujące. Nie przeczę, że ten film jest w złym guście. Powiem więcej: on epatuje cyckami i sprowadza kobiety do roli erotycznych gadżetów, za których podziwianie płacą obleśni, bogaci faceci. Feministkom raczej nie ma szans się spodobać ;) Dlaczego więc umieściłam go na liście?

Ten film ma w sobie trudne do sprecyzowania "coś", co sprawia, że chce się go obejrzeć do końca. Nomi jest postacią, która dąży do wyznaczonego celu z energią i zawziętością; pokora nie jest w jej stylu i to jest fajne, bo tego typu bohaterki zazwyczaj są naiwnymi idiotkami. Ona może jest na początku trochę nawina, ale szybko się uczy i dostosowuje do reguł gry. Nie znam się na seksbiznesie (haha!), ale jej perypetie wydają się być pokazane z dużą dozą realizmu. No i dwie fajne postacie poboczne: Cristal i dyrektor artystyczny (albo ktoś taki, w każdym razie ważna persona) Zack.

źródło: http://movpins.com
Cristal jest taką stereotypową, zmanierowaną gwiazdą (show polegającego na striptizie), która wciąż wtrąca gardłowym głosem "Och Daaarling". Nomi trochę ją podziwia, trochę nienawidzi, a trochę się nią fascynuje. Wszystko z wzajemnością. Natomiast Zack (gra go Kyle MacLachlan, którego ta rola "omal nie zabiła w branży" - jak sam dziś mówi) jest przystojniakiem (wg dzisiejszych standardów dość obleśnym), który uchodzi za obiekt pożądania w "Stardust", bo ma duży wpływ na obsadę tej "wykwintnej" rewii. 

Dobra, obawiam się, że nie umiem logicznie uzasadnić swojej fascynacji tym filmem. Podoba mi się taniec, podobają mi się kostiumy (chociaż są perwersyjne), podoba mi się rozwój akcji i nawet zakończenie, bo jakoś go nie przewidziałam. Fajnie to się ogląda po prostu :) Ale pamiętajcie, zdecydowanie od lat 18-tu!

4. AMERICAN PSYCHO reż. Mary Harron, 2000 r.

źródło: http://workopolis.com



Obstawiam, że wielu z Was zna ten film. Jeśli nie, to zachęcam, żeby to zmienić, bo jest on nie tylko fajny, ale też dobry w pełnym tego słowa znaczeniu. Chociaż może niekoniecznie przyjemny w odbiorze dla wrażliwych osób i takich, które nie lubią czarnego humoru.

Zacznijmy od tego, że jest to adaptacja powieści Breta Eastona Ellisa pod tym samym tytułem. Oczywiście stoi u mnie od dawna na półce. Jest znacznie bardziej skomplikowana niż film i nieco bardziej hm, chora. Ale nadal interesująca.

Główny bohater to Patrick Bateman (rewelacyjny Christian Bale), amerykański yuppie - młody, przystojny, obrzydliwie bogaty, na kierowniczym stanowisku. Ma piękną, równie zamożną narzeczoną Evelyn (Reese Whiterspoon) i kolegów takich, jak on sam - młodych, przystojnych itd. itp. Wśród nich jest Paul Allen (Jared Leto), z którym Patrick toczy (głównie w swojej głowie) coś w rodzaju rywalizacji.

źródło: http://tinypic.com



Problem z Patrickiem polega na tym, że on się bardzo nudzi w swoim drogim, wymuskanym świecie. Narracja jest skonstruowana na wzór książkowej - słyszymy myśli głównego bohatera i widzimy wszystko z jego perspektywy. Obserwujemy więc pustych ludzi, gesty bez znaczenia i jedno wielkie przedstawienie, którego uczestnicy licytują się (rzecz jasna subtelnie) między sobą np. o to, kto ma bardziej gustowne wizytówki.

Patrick jest tym wszystkim tak znudzony, że gdy w jego głowie zaczynają pojawiać się mordercze instynkty, postanawia iść za ich głosem. Zaczyna się ciąg absurdalnych zbrodni, okaleczeń i prób tuszowania tych "wybryków". Osobowość Patricka ulega rozkładowi na oczach widza i nie wiadomo tak naprawdę, co dzieje się w rzeczywistości, a co tylko w jego chorym umyśle.

źródło: http://tinypic.com
źródło: http://photobucket.com

Dlaczego ten film jest FAJNY:

Jest cudownie cyniczny i zeschizowany, tak samo jak główny bohater. Oczywiście jest tutaj sporo krwi, dużo przemocy i okrucieństwa. Ale umówmy się: czy można traktować śmiertelnie poważnie nagiego Bale'a goniącego prostytutkę z piłą spalinową? Oczywiście, można powiedzieć, że Bateman to świr i słusznie. W pewnym sensie ten film jest straszny, bo pokazuje moralne zepsucie i zgniliznę człowieka, który jest tak zmanierowany, że postanawia od czasu do czasu kogoś zabić. Ale forma filmu, przynajmniej dla mnie, jest w swojej istocie niezwykle prześmiewcza.

źródło: http://moviepilot.com


Mamy tutaj dobre aktorstwo, interesujący rozwój akcji, świetną muzykę (Phil Collins po tym seansie już nigdy nie będzie brzmiał jak kiedyś) i czarny humor pierwszego sortu. Pod warunkiem, że ktoś zechce go dostrzec, bo według mnie można do tego filmu podejść na różne sposoby. I to też jest w nim fajne. A Bale, nawet jako świr, jest bardzo atrakcyjny i przy tym obsceniczny :)

Dalsza część listy pojawi się wkrótce :)

10 komentarzy:

  1. "Showgirls" zdecydowanie od 18, popieram! ;) Ale też wydaje mi się, że warto się zagłębić. Zgadzam się z Tobą, że jest to po części film "o czymś", poza erotyzmem można się dopatrzeć ciekawego przesłania, całkiem dobrze zrobiona produkcja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie tylko ja tak myślę o "Showgirls" :) Myślę, że ten film ma dodatkowo specyficzny klimat, niespotykany w dzisiejszych produkcjach, co też jest dla mnie plusem :)

      Usuń
  2. Nie widziałam ich jeszcze, chyba czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam "showgirls", ale było to dawno temu, że nawet już nie pamiętam, czy mi się podobał, muszę obejrzeć jeszcze raz :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać w notce, sama mam pewne problemy, żeby wyjaśnić dlaczego właściwie podoba mi się ten film :D Ale myślę, że warto sobie coś czasami obejrzeć bez oczekiwania, że będzie to super ambitne kino :)

      Usuń
  4. Widziałam "Showgirls" jakoś niedługo po premierze i no cóż, wtedy się zgodziłam z tą krytyką... Chyba nawet nie doglądałam. Nie wiedziałam, że potem film stał się kultowy.

    Drugiego filmu nie widziałam, ale poczułam się zachęcona.

    Lubię takie wpisy! Idę szukać pierwszej części!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kultowość tego filmu to prawdopodobnie coś w stylu "tak zły, że aż dobry" ;) Ja "coś" w nim dostrzegam :) A "American Psycho", pomimo całkowitej subiektywności tej listy, polecam z czystym sumieniem!

      Cieszę się, że spodobał Ci się wpis :))

      Usuń
  5. Nie znam ani jednego z tych filmów. Lece zobaczyć co było w pierwszej cześci:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm, a ja polecam Brokeback Mountain :-).

    OdpowiedzUsuń